• Wpisów:1072
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:47
  • Licznik odwiedzin:82 066 / 3168 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Lekka formuła odżywki wzmacniającej została specjalnie opracowana, by zapewnić włosom skuteczną pielęgnację bez zbędnego obciążania. Dzięki wyciągowi z czarnej rzepy oraz m.in. kompleksowi witaminowemu skutecznie pielęgnuje i odżywia nawet bardzo zniszczone włosy. Działa wzmacniająco, przeciwłojotokowo i tonizująco, co w rezultacie poprawia ogólny wygląd włosów oraz sprawia, że są pełne blasku, dobrze się rozczesują, są naturalne i miłe w dotyku.
Specjalnie dobrana kompozycja zapachowa uprzyjemnia stosowanie preparatu.


Lubię działać kompleksowo, więc na fali kupiłam od razu całą serię rzepową, aby wzmacniać działanie poszczególnych elementów kuracji.

Odżywka w poręcznym estetycznym opakowaniu, które przypadło mi do gustu.
Konsystencja kosmetyku może być problematyczna, bo jest dość rzadka, więc należy uważać przy dozowaniu, ale generalnie nie mam zastrzeżeń.
Zapach - jak już pisałam przy poprzednich produktach, dla mnie jak najbardziej w porządku, choć na pewno nie jest to woń która u wszystkich zdobędzie uznanie, niemniej jednak jak na rzepę - przyjemny
Jej wydajność - średnia, przeciętna.

Działanie - odżywka jest bardzo lekka, nie zawiera silikonów, nie obciąża włosów. Po jej użyciu są one błyszczące, lekkie i lejące, przyjemne w dotyku, sypkie. Odżywka moim zdaniem nie nawilża dostatecznie, ale z drugiej strony jest to produkt do włosów przetłuszczających, więc i tego nie wymagam, a producent tego nie obiecuje
Z rozczesywaniem może być niewielki problem, chociaż moim zdaniem odżywka włosów nie plącze, jednakże brakowało mi podczas jej używania odpowiedniego poślizgu [no ale to już raczej silikonowy efekt, a ja byłam wtedy w trakcie kuracji oczyszczającej]. No i zaobserwowałam elektryzowanie się włosów - to byłby jedyny zasadniczy minus.

Ogólnie jednak byłam zadowolona ze stosowania tego kosmetyku , pomógł moim włosom odzyskać połysk w bardzo krótkim czasie , po używaniu tej serii ich kondycja bardzo się popawiła.

Zużyłam jedno opakowanie - bo oczywiście ciągnęło mnie do testowania nowych odkryć, ale gdyby nie to na pewno sięgnęlabym po ów produkt ponownie.

Cena: ok 6 zł / 200 ml
 

 
Kuracja wzmacniająca Rzepa przeznaczona jest dla włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania. Zawiera bogaty zestaw aktywnych czynników - takich jak ekstrakt z czarnej rzepy oraz inne specjalnie wyselekcjonowane ekstrakty naturalne i składniki energizujące, aby wzmacniać włosy i skutecznie zmniejszać przetłuszczanie się skóry głowy. To specjalistyczny produkt do wcierania w skórę głowy, który pozwala osiągnąć dobre rezultaty przy regularnym stosowaniu.
Specjalna formuła neutralizuje charakterystyczny zapach czarnej rzepy i zwiększa komfort stosowania.


Idąc za ciosem, kolejna recenzja rzepowego produktu
Tym razem na tapecie płyn do wcierania w skórę głowy, który zakupiłam w serii, aby spotęgować działanie szamponu i odżywki.

Zaczynając od opakowania - tóre uważam za rewelacyjnie pomyślane, jak na produkt zawierający wcierkę. Posiada wydłużoną końcówkę z precyzyjnym aplikatorem, który dozuje płyn. Otwór w aplikatorze jest naprawdę niewielki, więc nic się nie rozlewa, a dzięki temu nie marnuje Można bez wysiłku, szybko i sprawnie nałożyć kosmetyk na całą głowę, potem wystarczy chwila odprężającego masażu i voila, gotowe !
Zatem łatwość i przyjemność nakładania na najwyższym poziomie
Zapach kosmetyku też mi odpowiada, trochę bardziej naperfumowany niż szampon, jak dla mnie bardzo przyjemny i mało rzepowy. Mogłabym go wąchać w nieskończoność [chociaż wiem, że są osoby, którym pewnie się nie spodoba i uznają go za śmierdziucha ]
Działa rewelacyjnie. Znacząco, bo w moim przypadku o dwa dni, przedłużył świeżość moich włosów. Ogranicza wypadanie. Ma bardzo bogaty w wyciągi ziołowe skład - duuuużo rzepy, a także pokrzywa, łopian, chmiel i witaminy.
Zawiera alkohol, co może przeszkadzać osobom o wrażliwym skalpie, ale mnie nie podrażnił. Dodatkowo ten składnik wspomaga wnianie substancji aktywnych w skórę, więc jego obecność jest tu wręcz pożądana

Podsumowując - świetny, polski produkt, za przystępną cenę. Zużyłam już kilka opakowań i zawsze chętnie do niego wracam. W zasadzie niezbędnik w moim arsenale pielęgnacyjnym

Cena: ok. 7 zł / 100 ml
 

 
Nowoczesna formuła szamponu łagodnie myje i dokładnie, lecz delikatnie usuwa nadmiar łoju.
Zawiera czynniki, które skutecznie zmniejszają przetłuszczanie się włosów i skóry głowy: wyciąg z czarnej rzepy, procyjanidy z pestek winogron oraz kompleks trzech ziół: pokrzywę, łopian i chmiel. Składniki te działają również wzmacniająco i tonizująco, dzięki czemu włosy zyskują witalność, puszystość i naturalny połysk. Specjalnie dobrana kompozycja zapachowa gwarantuje miły zapach po zastosowaniu preparatu oraz zwiększa przyjemność stosowania.


Krótka historia: postanowiłam coś zmienić w mojej dotychczasowej, monotonnej pielęgnacji włosów i poszukać czegoś nowego, poeksperymentować.
Po przeczytaniu wielu opinii wybór padł na Joannę Rzepę. Z dzieciństwa miałam trochę uraz do szamponów rzepowych [fuj, ten zapach ] ale wiele dobrego słyszałam o właściwościach tej roślinki więc minusy nie przysłoniły mi tym razem plusów i postanowiłam się "pomęczyć".

A tu - niespodzianka!!!
Po pierwsze - zapach tego szamponu wydał mi się, o dziwo, całkiem przyjemny, i nawet go polubiłam, a wręcz, po pewnym czasie, uzależniłam się od niego
Po drugie - szampon wspaniale oczyszcza włosy! Już po pierwszym użyciu moje skatowane Fructisem [silikony!!!] kłaczki zaczęły odzyskiwać blask, a po kilku myciach błyszczały jak tafla lustra!!! Nie zawiera silikonów i wspaniale poradził sobie ze zmyciem ich nadbudowy nagromadzonej przez prawie dwa lata stosowania Garnierów .
Po trzecie - bardzo dobrze ogranicza przetłuszczanie włosów, a w duecie z tzw. kuracją czyni wręcz cuda!!! Włosy nieobciążone, uniesione u nasady, wytrzymują bez przetłuszczenia dobrych kilka dni - w moim przypadku cały tydzień [przy systematycznym używaniu naprawdę widać ogromną poprawę].
Po czwarte - najlepszy na wypadanie!!! Już po pierwszym myciu zauważalna była poprawa w tym temacie, wypadło o połowę mniej włosów w porównaniu z poprzednim szamponem. Po zużyciu kilku butelek z przyjemnością stwierdzam, że teraz na sitku zostaje 1/4 tego co się działo przed jego zastosowaniem. Fakt - myję włosy delikatniej, ale i tak generalnie jest o wiele, wiele lepiej na tym polu.
Po piąte - bardzo lubię "perłowe" szampony . Konsystencja może ciut rzadka, ale to mi wcale nie przeszkadza, wydajność jego jest w mojej "normie". Wspaniale się pieni, jak już pisałam wcześniej rzepowy zapach w wydaniu Joanny jest wręcz przyjemny i nie gryzący, kosmetyk spełnił pokładane w nim nadzieje i obietnice producenta, toteż od prawie 2 lat się z nim nie rozstaję.
Po szóste - ta śmieszniutka cena Plus ładne, poręczne opakowanie. Nic dodać, nic ująć.

Podsumowując - najlepszy szampon jaki kiedykolwiek miałam!!! Wspaniały pod każdym względem, nie wyobrażam sobie bez niego życia. Wielbię go i ubóstwiam miłością nieskończoną i na nic innego go nie zamienię!

Cena: ok. 6 zł / 200 ml
  • awatar Dark Beauty: @Crazy Girl: Nie nie, wręcz przeciwnie :) Na wszeli wypadek jednak obwąchaj go przed kupnem :) Dodam też, że zapach nie utrzymuje się potem na włosach :)
  • awatar Crazy Girl: Mam nadzieję, że nie ma tak ostrego zapachu jak 'żywa' rzepa :p
  • awatar Dark Beauty: @Crazy Girl: Czasem tak jest. Ale nie w przypadku tego produktu :) W ogóle mam coraz większe zaufanie do polskich kosmetyków i coraz bardziej przekonuję się, że [z nielicznymi wyjątkami] im coś droższe i bardziej reklamowane, tym bardziej badziewne. Szampon polecam, jak całą rzepową serię - tylko sprawdź przed zakupem, czy zapach Ci odpowiada. No i należy pamiętać, że każdy organizm reaguje inaczej, choć mam nadzieję, że bedzie Tobie służył :) Dla mnie okazał się strzałem w 10 :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Zużyłam już całą butelkę tej odżywki
Producent serię opisune następująco:
Produkty marki SATINIQUE™ roztaczają aurę innowacyjności, dzięki zastosowanej w nich technologii naśladującej aturę i badaniom przeprowadzonym przez czołowych naukowców w dziedzinie lipidów praz przez nasz Zespół ds. badań i rozwoju.
Klinicznie opracowane receptury SATINIQUE nigdy nie wychodzą z mody oraz są z powodzeniem stosowane przez światowej sławy stylistę fryzur.
Żadna inna marka w tak niepowtarzalny sposób nie łączy w sobie nauki i piękna, żadna nie zapewnia włosom jednoczesnej regeneracji, pielęgnacji i ochrony.
Niezależnie od tego, czy jest to szampon oczyszczający, czy też odżywka ułatwiająca rozczesywanie, linia SATINIQUE gwarantuje niezmienny efekt cudownie lśniących, mocniejszych i zdrowiej wyglądających włosów, niezależnie od upływu czasu.


Blah, blah, blah skończmy z tymi innowacjami i innymi hasłami promocyjnymi, a zajmijmy się faktami.

A o tej odżywce mogę powiedzieć, że owszem, jest niezła, ale... nie jest to produkt, któremu wystawiłabym najwyższą ocenę. Raczej 7/10.

Opakowanie przeciętne, normalne.
Konsystencja odżywki wydała mi się dośc treściwa, nie spływała z włosów.
Za to wydaje mi się, że kosmetyk był nieco mniej wydajny niż inne używane przeze mnie odżywki.
Za to zapach ma obłędny, naprawdę mnie urzekł - delikatny, owocowo-kwiatowy, z chęcią kupiłabym perfumy o tej nucie

Skład całkiem niezły - zawiera ceramidy, cholesterol, ekstrakt z kiełów pszenicy i olej z nasion tzw. perły prerii.
W działaniu... hmmm...
Pamiętam niesamowitą miękkość włosów po spłukaniu, aż nienaturalną.
Po wyschnięciu efekt jednak się nie utrzymywał, włosy powracały dość szybko do pierwotnej twardości.
Odżywione, błyszczące, gładkie - ale bez zachwytów. Nie było w tym efekcie nic, czego nie osiągnęłabym już wcześniej za pomocą innych odżywek. Zatem na tym polu raczej przeciętnie. Nie zaobserwowałam też wzrostu nawilżenia tkanki włosa.
Co do rozczesywania - ciężko określić. Wypracowany system mycia zapobiegający nadmiernemu splątaniu i ogólnie w miarę dobra kondycja włosów sprawiają, że nie mam z tym problemów.

Cena: ok 40 zł/ 250 ml
  • awatar Dark Beauty: @Crazy Girl: Dzięki :) cieszę się, że podbają Ci się moje notki :) Każde z Was ma swoje racje, ale cóż... żyjemy właśnie w takich czasach... marketingu internetowego, komercji i Amway'a ;) ;) :P [tak w skrócie, bo na ten temat można niezłą rozprawkę napisać :)]
  • awatar Crazy Girl: Ale się czepił, o ludzie :p Zresztą walnął jak kulą w płot, nieco niecelnie. A poza tym blog każdy zakłada dla swojego celu i czy pisze na nim o sobie, modzie, urodzie, paznokciach, odchudzaniu, kosmetykach, miłości, psach czy kotach, czy chce coś sprzedawać czy nie, to już osobista sprawa każdego blogowicza. O ile nie rani, nie obraża, czy nie oczernia tym samym innych osób. A Twoje opisy są świetne, o wiele lepiej znać opinię osoby, która wypróbowała kosmetyk, niż opierać się np. na reklamie telewizyjnej. A Ty się do tego świetnie na tym znasz :) Tej odżywki nie próbowałam, ale u mnie w domu używa się proszków do prania Amway'a i rodzice je sobie chwalą :)
  • awatar Dark Beauty: Ale ja niczego nie sprzedaję :) piszę jedynie o moich doświadczeniach w temacie kosmetyków :). A że mi w łapy akurat Amway wpadł [i to w prezencie]... to zużyłam [nie lubię marnować/wyrzucać] i dzielę się opinią :) PS. Osobiście wolę inne marki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Z opisu producenta:
Dzięki naturalnym proteinom odżywia włosy oraz zapobiega ich wypadaniu. Stymuluje wzrost włosów. Olejek zawiera tylko naturalne składniki aktywne, które wspaniale poprawiają stan włosów, nadając im zdrowy, piękny wygląd oraz niepowtarzalny blask i połysk. Lekki i pozbawiony lepkiej konsystencji ziołowy olejek do włosów Himalaya wnika głęboko w skórę głowy i odżywia cebulki włosów. Oset i agrest indyjski pobudzają wzrost włosów, a kozieradka i ciecierzyca zawierające naturalne proteiny odżywiają włosy i zapobiegają ich wypadaniu. Miodla indyjska i drzewo Bael skutecznie zapobiegają swędzeniu skóry głowy.


Zakupiłam więc olej Himalaya i jestem po zużyciu pierwszej flaszki.
Po przejrzeniu etykiety trochę się przeraziłam, bo jest na bazie ciekłej parafiny, co zasiało we mnie podejrzenie o koszmar przy zmywaniu [miałam kiedyś podobną mieszankę i nie mogłam jej zmyć z łowsów], ale olejek jest naprawdę lekki i mało tłusty.
Nakładałam go zazwyczaj na kilka godzin przed myciem, na samą długość.
Przy zmywaniu wystarczyła sama piana, nie potrzebowałam dodatkowej dawki szamponu. Całość bezproblemowo zeszła.

Po umyciu włosy wydają się być ładnie nawilżone, gładkie, sypkie i błyszczące [specjalnie nie nakładałam żadnych odżywek i sprayów, aby ocenić efekt]. Nie było problemu z rozczesaniem.

Nie wcierałam go jednak w skórę głowy, jak zaleca producent, więc nie wypowiem się na temat działania na wypadające włosy, ale bogaty skład wskazywałby na to, że ma naprawdę duże szanse zadziałać [duuuużo fajnych wyciągów ziołowych].

Opakowanie zwyczajne, poręczne, przezroczyste ścianki pozwalają precyzyjnie okreslić ilość kosmetyku
Konsystencja - olejowa, ale lekka, przyjemna, bez nieprzyjemnej tłustości.
Przyjemny zapach.

Cenak 15 zł/200 ml
 

 
Skończyłam odżywkę i olejek HH, czas na zmiany w rytuale dotyczącym dbania o kudełki.
A zatem:

- olej: Ancient Formulae, Coconut & Vitamin E Enriched Oil [ale póki co używam bardzo nieregularnie, chcę sprawdzić jak maska spisze się solo, bez wspomagania]
- szampon Joanna Rzepa do włosów wypadających ze skłonnością do wypadania [tzw. zielona etykieta]
- do długości - szampon Kerastase, Bain de Force
- maska Kerastase, Age Recharge
- spray Farmona, Radical, Mgiełka ochronna do włosów
- do skóry głowy: Farmona, Jantar Odżywka do włosów i skóry głowy
- serum Joanna, Z apteczki babuni, Mleko i miód

Stosuję do długości inny szampon, który jakoby miał otwierać łuski włosów i pozwalać masce wnikać głębiej. Producent zaleca takie właśnie kompleksowe działanie, więc testuję
Dodatkowo podcięłam końcówki, jakieś 4 cm.
Ciekawe, czy uda mi się osiągnąć długość do kolan, zanim zdecyduję się na diametralne zmiany

Poza tym muszę się zaopatrzyć w jakiś silikonowy 'zalepiacz'. Chociaż włosy są lejące i wygładzone, jakoś tak brakuje mi tego specyficznego poślizgu przy ich czesaniu.
  • awatar Crazy Girl: Wow, niezłe są :p Nie wyobrażam sobie myć co dwa dni tak długaśnych włosów :D
  • awatar Dark Beauty: @Crazy Girl: Heh, podejrzewam, że jeszcze trochę mi brakuje ;) i... już ciągnie do obcięcia :o A widziałaś to? http://www.youtube.com/watch?v=MhfXE_J-zCE Do tej długości jednak na bank nie wytrzymam :D
  • awatar Crazy Girl: Jeszcze trochę, to do Księgi Guinessa Cię dopiszemy - najdłuższe włosy w kraju :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Kończę opakowanie filtra do twarzy, więc wypadałoby go ocenić

Anthelios XL Fluide Extreme, dzięki zawartemu filtrowi SPF 50+ daje najsilniejszą ochrona przed oparzeniami słonecznymi. PPD28/SPF 50+ zapewnia ochronę anty-UVA przed długoterminowymi skutkami promieniowania słonecznego. Dzięki strukturze przepuszczającej powietrze ten wyjątkowo lekki fluid jest odpowiedni dla wszystkich typów skóry, nawet bardzo tłustej. Nie powoduje powstawania zaskórników. Zawiera system filtrujący składający się z opatentowanych filtrów słonecznych: Mexoryl SX i Mexoryl XL.

Filtr ów doradziła mi kosmetyczka, jako odpowiedni na mojej, wtedy dość tłustej, cery.
Zazwyczaj tego typu blokery same w sobie są dość tłuste, zatem często ciężko jest dobrać pod tym kątem odpowiedni kosmetyk.

Opakowanie jest funkcjonalne, higieniczne. Niewielki "dziobek" pozwala na dośc precyzyjne dawkowanie kosmetyku.
Konsystencja płynna, bardzo lekka, łatwa w aplikacji, jak mleczko kosmetyczne.
Zapach - właściwie brak zapachu, produt nieperfumowany.

Działanie - jak to filtr , jestem zadowolona z jego stosowania.

Krem nie zapychał, nie podrażniał, wchłaniał się przyzwoicie, choć nie zawsze do matu i po pewnym czasie twarz w newralgicznych miejscach zaczynała się niestety błyszczeć. No ale to nie krem matujący, więc nie mogę tego wymagać i oceniać pod tym kątem.
Miałam również wrażenie, że odrobinę bielił, choć nie był to jakś koszmarny efekt, raczej lekkie "wybladzenie" twarzy. Trzeba było jedynie uważać przy aplikacji na linii włosów i dokładnie rozetrzeć filtr w tych okolicach, aby się nie odcinał.
Pozostawia jakby lekki, ale nietłusty/nielepki film na skórze.
Uważam, że jest wydajny.
Jedynym minusem, jaki zaobserwowałam, jest migracja do oczu [szczypie, pewnie przez alkohol w składzie], dlatego te wrażliwe okolice radziłabym omijać i smarować jakimś innym kremem.

Cena: ok 60 zł/50 ml
  • awatar Dark Beauty: @Podwójną, bez cukru.: True, true :) mi właśnie dwa sezony służył. Gdyby nie fakt, że chcę popróbować innych rekomendowanych dobrymi opiniami kremów, pewnie kupiłabym drugie opakowanie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Dawno nie było recenzji
Jako, że skończyłam część "kuracji" kwasami, wypadałoby napisać kilka słów na temat zużytego kosmetyku

O KOSMETYKU OD PRODUCENTA:
LHA® to kwas salicylowy, połączony z łańcuchem lipidowym. Połączenie to zwiększa powinowactwo LHA® do tłuszczy i ułatwia jego szybsze , łatwiejsze i bardziej równomierne wnikanie w warstwę rogową naskórka.

Właściwości:
* Pielęgnuje i odnawia skórę tłustą
* Stworzony w odpowiedzi na potrzeby dermatologów związane z pielęgnacją skóry tłustej, o zgrubiałej i niejednolitej powierzchni z niewielkimi zmianami trądzikowymi
* Przeznaczony do codziennej pielęgnacji, koryguje i stopniowo odnawia powierzchnię skóry poprzez regularne delikatne złuszczanie jej powierzchni, bez ryzyka podrażnień.
* Zawiera wodę termalną z La Roche Posay, o naturalnych właściwościach kojących, wygładzających i zmniejszających przekrwienie.

Wskazania: Oczyszczanie skóry tłustej ze skłonnością do trądziku.


Moje doświadczenia z tym kremem, którego używałam reglarnie ponad miesiąc, mogę śmiało określić jako pozytywne.

Opakowanie skromne, ale poręczne.
Konsystencja lekka, przyjemna, można powiedzieć - delikatna
Kosmetyk dobrze się wchłania, a muszę podkreślć, że nakładałam go hojną ręką. Mimo tego - bardzo wydajny
Zapach, hm... prawie niewyczuwalny, mi przypominał troszkę zapach polopiryny - w końcu to kosmetyk z kwasem salicylowym
Działanie - zadowalające
Krem uspokoił moją skórę, lekko rozjaśnił, sprawił, że pojawiało się mniej niedoskonałości, nie zapychał. Do tego twarz była przyjemnie wygładzona [mikrozłuszczanie], a przy tym nawilżona. Złuszczone skórki prawie niewidoczne, zatem działanie jego jest bardzo łagodne, bez agresywnej ingerencji.
Rano skóra delikatnie podsuszona, co przy cerze tłustej/mieszanej stanowi efekt porządany. Jedynie policzki wymagały mocniejszego nawilżenia, ale te mam z natury suche.
Pory jakby mniejsze, domknięte, może nie jest to spektakularna różnica, ale na pewno plus.
Nie wypowiem się na temat zmienjszenia przebarwień, wg mnie ten krem jest po prostu za słaby, od tego sa peelingi kwasowe o znacznie wyższym stężeniu.

Cena: ok 40 zł/30 ml
 

 
Zupełnie zapomniałam o tej serii produktów. Przeznaczona niby do wypadających włosów, ale bogaty skład nie pozwala przejść obok niej obojętnie ... chociażby na wzmocnienie w trakcie i po zimie

W skład serii wchodzą:

* Szampon do włosów normalnych skłonnych do wypadania
* Szampon do włosów suchych skłonnych do wypadania
* Szampon do włosów przetłuszczających się i skłonnych do wypadania.
* Szampon do włosów z łupieżem skłonnych do wypadania.

PRODUKTY WSPOMAGAJĄCE

* HAIR LOSS MASK - Maseczka do włosów z kompleksem Phytoactive i olejkiem z kiełków pszenicy do włosów osłabionych i skłonnych do wypadania.

* HAIR LOSS SERUM INTENSIVE TREATMENT - Serum przeciw wypadaniu włosów - intensywna kuracja.

* HAIR LOSS TONIC TREATMENT - Tonik przeciwko wypadaniu włosów z wyciągami z żeń-szenia i chmielu.

* ACTIVE CONDITIONER HAIR LOSS - Aktywna odżywka do włosów skłonnych do wypadania.


Jakiś czas temu kupiłam w Naturze próbkę szamponu i maski.
Nie ukrywam, że bardzo mocno interesuje mnie zakup tej serii i chyba zrobię to w najbliższym czasie, jeśli tylko zauważę zwiększoną migrację włosów
Chyba, że takowej nie będzie, wtedy zostanę przy dotychczasowych sposobach wzmacniania włosów
 

 
Kuracja kwasami trwa
Zamieniam jednak salicylowy na zestaw AHA 3% w kremie.

Rano:
- tonik Pollena Ewa z ekstraktem z koniczyny
- filtr La Roche Posay, Anthelios 50+

Dość skromnie na razie. Ale nie chce mi się za bardzo kombinować
Tymczasowo zrezygnowałam z BB Creamu, wrócę do niego na wiosnę, drugi zastosuję już latem.

Wieczorem:
- głęboko oczyszczająca pianka do mycia twarzy Galanea
- demakijaż oczu mleczkiem Ives Rocher Pure Calmille
- tonik Pollena Ewa z ekstraktem z koniczyny
- krem Nuxe, Creme Etincelante Soin Peeling Eclat (Rozświetlająca pielęgnacja złuszczająca dla skóry z niedoskonałościami)

- raz na kilka dni peeling enzymatyczny Dax Cosmetics

Muszę wygrzebać z zapasów krem pod oczy i zacząc regularnie go używać.
Tak samo z odżywką do rzęs
 

 
Tak. Zawsze z nadejściem zimy pojawia się u mnie problem z pielęgnacją ust
Mam wrażenie, że błyszczyki, chociaż chronią doraźnie przed wiatrem i chłodem, po wszystkim jeszcze bardziej wysuszają i musiałabym je nosić non stop.
W pomadkach pielęgnacyjnych z kolei denerwuje mnie trochę film, jaki pozostawiają na powierzchni warg. Przy 'tłustych' błyszczykach zresztą jest podobnie [ale grymaszę ]
Kiedyś [hm... dośc dawno] bardzo polubiłam się z błyszczykiem Constance Caroll w roll-on'ie, ale teraz nawet nie wiem, czy go jeszcze produkują...
Miał lekką konsystencję i przyjemnie się go aplikowało; osobiście - denerwują mnie te tubki i pędzelki
  • awatar Dark Beauty: @Aaerinka: Dzięki za sugestie :) przy najbliższej okazji rozejrzę się za tą pomadką - szczególnie że jest w tak kuszącej cenie :D, bo mam już dość obgryzania suchych skórek :o, brrr...
  • awatar Aaerinka: polecam http://www.crisalide.fr/images/NEUTROGENA%20BAUME%20LEVRES%20PROTECTION%206H%204357420.jpg jestem z niej zadowolona. Trzyma sie dlugo i pozostawia 'matowy' film na ustach. Rewelacja. Do tego kosztuje teraz w rossmanie 7zl
  • awatar Aaerinka: Najgorsze co mozesz zrobic to smarowac usta pomadka nawilzajaca O_o.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jak w tytule - troszeczkę
Kolejne próbki:
* Avene - Ystheal +
* Avene - Eluage Riche
* Nuxe - Creme Fraiche de Beaute Suractivee dla skóry normalnej

Kremy z pochodnymi witaminy A interesowały mnie już od dawna, nie miałam jednak do tej pory okazji ich przetestować.
Są dość kosztowne, więc wolałam nie ryzykować kupna całego słoiczka. A że nadarzyła się okazja ...
Produkty te podobno wzmacniają skórę, poprawiają jej elastyczność, pobudzając do syntezy kolagenu. Może okażą się skuteczne w walce z moją mimiczną zmarszczką na czole, która co prawda jest prawie niewidoczna, ale... warto by się 'odmłodzić'

Zastanawiam się jeszcze nad zakupem Nuxe: Nirvanesque, Merveillance lub też emulsji na dzień Etincelante - do kompletu z kremem nocnym, którego właśnie zaczęłam używać. Ale chyba zrezygnuję... co za dużo to niezdrowo
 

 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nie, nie porzuciłam bloga
Nieoczekiwany rozwój wypadków wyrwał mnie na te kilka dni z domu w miejsce, gdzie nie było dostępu do internetu...

Ale... cieszę się, że jż jestem z powrotem.
Zabieram się za nowe notki
 

 
Znowu
Produkty firmy Natur Vital.
Niedawno ich szampony pojawiły się w drogeriach sieci Natura, ale gama kosmetyków jest bardziej obszerna, obejmuje również odżywki i maski... mam nadzieję, że już wrótce i one trafią na półki, nie trzeba będzie zamawiać przez net.
A oferta jest iście kusząca... W jej skłąd wchodzą:
4 rodzaje masek:
- wygładzająca [pomaranczowa]
- odbudowująca i nawilzająca [zielona]
- nadająca objętość [fioletowa]
- do włosów farbowanych [czerwona]


Szampony:
- Rewitalizujący szampon żeńszeniowy, przeznaczony dla osób o zaniedbanej skórze głowy i osłabionych włosach
- Odświeżający szampon z limonką, do włosów przetłuszczających się
-Nawilżający szampon aloesowy przeznaczony dla przesuszonej i złuszczającej się skóry głowy oraz suchych i „sianowatych” włosów.
- Normalizujący szampon chmielowy, dla osób, których skóra głowy jest podrażniona, swędząca, często z problemem łojotoku i łupieżu.


Odżywki:
- do włosów przetłuszczających się.
- przeciwłupieżowa
- dodająca włosom objętości
- odbudowująca [nie ma jej na fotce]


Kuszące farby zmywalne bez amoniaku i utleniaczy w kolorach blond, mahoń, miedziany, brąz i czarny.
Farba zawiera aktywne składniki w postaci ekstraktów roślinnych, ze słonecznika, aloesu i kiełków pszenicy, aby dać włosom optymalną ochronę koloru, a także nawilżając je, zmiękczając i dodając połysku.
Jako, że jest to koloryzacja delikatna kolor zmywa się z włosów stopniowo (po około 6 i 8 umyciach), co mnie osobiście bardzo cieszy bo:
* po pierwsze nie niszczy włosów
* po drugie pozwala na częste zmiany kolorku


Wszystke opisane tu produkty w cenach poniżej 20 zł
Najbardziej interesowałaby mnie maska i farba, bo ulubiony szampon już mam
 

 
... na chwilę obecną

- olej: Himalaya Herbals, Revitalizing Hair Oil (Rewitalizujący olejek do włosów)
- szampon Joanna Rzepa do włosów wypadających ze skłonnością do wypadania [tzw. zielona etyieta]
- na chwilę obecną właśnie kończę odżywkę Amway SATINIQUE™ (nawilżająca i ułatwiająca rozczesywanie włosów)
- spray Farmona, Radical, Mgiełka ochronna do włosów
- do skóry głowy: Joanna, Rzepa, Kuracja wzmacniająca
- serum Joanna, Z apteczki babuni, Mleko i miód

Kończy mi się już odżywka, olejek i spray, zatem niedługo planuję wprowadzić zmiany w programie pielęgnacyjnym.
I zużyję troszkę zgromadzonego zapasu
Szkoda tylko, że to idzie tak mozolnie , jedno opakowanie schodzi mi średnio w 1,5 - 2 miesiące
Ale powoli widać odwykowe postępy i zasób nagromaszonych dóbr się kurczy. A to dobra wiadomość, bo już upatrzyłam sobie kolejne ofiary >
 

 
... czyli od zabrudzenia do wyczyszczenia i odżywienia ...

Składa się na ten proces kilka etapów:
- na kilka godzin przed myciem wmasowuję we włosy olej*; czasem jest to odżywka tzw. nocna
- mycie, wg opisanego w poprzednich notkach sposobu
- po myciu lekko osuszam włosy i nakładam odżywkę lub maskę **
- obficie spłukuję, odsączam włosy przez kilka minut w ręczniku
- nakładam spray odżywczo-ochronny ***
- na lekko wilgotną skórę aplikuję wcierkę odżywiającą cebulki
- serum na końcówki
- pozostawiam do naturalnego wyschnięcia
- rozczesuję

* Dlaczego olej? Świetnie nawilża i natłuszcza włosy, odżywia je, a dodatkowo zabezpiecza długość i końcówki przed wysuszającym działaniem substancji myjących.

** Maski i odżywki zazwyczaj trzymam dłużej niż podaje producent. Dbam jednak o to, by nakładać je tylko na długość, aby nie dopuścić do zbyt długiego oddziaływania na skórę głowy, co mogłoby skończyć się podrażnieniem.

*** Czasem dzielę ten zabieg na dwa etapy: najpierw coś mocno odżywczego, w tym mieszanka, którą przygotowuję sama z półproduktów, potem dodatkowo zabezpieczająca silikonowa mgiełka
 

 
... który rozpoczęłam kilka notek temu, a który tak gdzieś się rozmył...

Cóż, przyznać muszę, że włosy to już taka moja mała obsesja, której totalnie uległam jakieś dwa lata temu i od tamtej pory ów szał trwa , a ja staram się nadrobić lata nieprawidłowego ich traktowania.

Zanim opiszę, jak dokładnie wyglądają wszystkie etapy mojej pielęgnacji, słówko o ich specyfice, dzięki temu łatwiej będzie ogarnąć co, jak i dlaczego:
- ciemne, jestem naturalną szatynką
- proste, niepodatne na modelowanie, twarde
- długie... a wręcz bardzo, bardzo długie [co za tym idzie - już ciut wiekowe ]
- grube
- gęste
- ciężkie
- naturalnie mocno błyszczą, są wygładzone, "lejące"
- niegdyś uważałam, że są przetłuszczające się, ale porównując je z doświadczeniami innych osób, zrewidowałam poglądy, nie wymagają codziennego mycia i dość długo pozostają świeże
- z uwagi na długość i wiek - suche na końcach

Na przestrzeni lat kilkukrotnie farbowane, zawsze jednak starałam się wybierać łagodniejsze formy koloryzacji - najczęściej szampony/szamponetki, nigdy farby ani rozjaśniacz.
Czasem traktowane lokówką [dawno, dawno temu], potem już tylko wałki bądź papiloty; dla włosów to i tak niezbyt zdrowe, ale zawsze to mniejsze zlo
Moim ogromnym grzechem było używanie metalowych spinek. Ostre krawędzie uszkadzają wlos, często powodując jego złamanie w miejscu styku obu powierzchni.
Nie korzystam z prostownicy, raczej nie używam suszarki [sięgam po nią tylko w naprawdę wyjątkowych okolicznościach].

Przez ostatnie dwa lata ostrej, intensywnej pielęgnacji odzyskały świetność i blask. Uważam, że w chwili obecnej są już w niezłej kondycji, stały się bardziej sprężyste, mniej wypadają.
Niemniej jednak cały czas pracuję nad tym, aby wyglądały jeszcze lepiej. Poszukuję idealnej receptury pielęgnacyjnej, która masymalnie nawilży i odżywi moje kłaczki.
  • awatar Dark Beauty: @Crazy Girl: Dziękuję ślicznie :*
  • awatar Crazy Girl: Wooooow, to naprawdę Twoje? Jak z baśni =))) Niesamowite włosy i piękne zdjęcie :)
  • awatar Dark Beauty: @Crazy Girl: Ech, no jest troszkę zabawy, jedna bardzo, bardzo to lubię :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Hihihi - udało się
Skorzystałam z promocji, jaką urządziła marka Pantene Pro-V. Wystarczyło oddać puste opakowanie po starej odżywce, aby otrzymać jeden z ich produktów.
Jeszcze przed promocją pomyślałam, że fajnie by było, gdyby trafiła się jakaś maseczka, a nie odżywka.
Et Voila - udało się!!!

W moje ręce trafił produkt z serii Intensywna Regeneracja: Krem odbudowujący przeznaczony do włosów suchych i zniszczonych. Nawilżenia i regeneracji nigdy za wiele
Nie mam zbyt dobrej opinii o tych kosmetykach [z uwagi na skład] ale spróbować nie zaszkodzi, zwłaszcza, że dostałam maseczkę zupełnie za darmo !!!
W kręgu moich zainteresowań swego czasu była seria "zielona", tzn. Restoratives, być może jeszcze kiedyś w ramach eskperymentu się na nią skuszę

Póki co - kolejny produkt w kolejce do sprawdzenia
  • awatar Dark Beauty: @Podwójną, bez cukru.: Ładne składy ma Ziaja, podobają mi się zwłaszcza te z serii "zaprogramowanej". Poleciłabym też maseczki Venita [są dwie: z jedwabiem i masłem shea]. A także WAX produkowany przez L'Biotica, wersja Latte oraz ten do włosów suchych i zniszczonych. Tyle pod względem składowym. Reszta zależy już od potrzeb i preferencji twoich włosów :)
  • awatar Dark Beauty: @Podwójną, bez cukru.: W fotograficznym skrócie - za dużo chemii, która może i polepsza wygląd włosa, ale to tylko wygląd i efekt znika po odstawieniu. A za mało prawdziwego odżywienia, które ma zasadniczy wpływ na włosy. Faktyczne składniki regeneracyjne są niestety w ilościach śladowych, mniej niż 1%.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Zapomniałam napisać - odwiedziłam sobie wczoraj sklepik, a właściwie to sklep zielarski. Uwielbiam takie miejsca, bo można tam wypatrzyć prawdziwe perełki kosmetyczne w bardzo rozsądnych cenach
Sporo trudno dostępnych produktów, które zazwyczaj musiałam zamawiać przez internet, bo próżno ich szukać w tradycyjnych drogeriach...

Na asortyment pewnie mogłabym gapić się godzinami ale jestem na odwyku, sporo rzeczy mam jeszcze do zużycia, więc wolałam się nie nakręcać
Ale jeszcze tam wrócę - i wtedy poszaleję >

Tymczasem "zmacałam" sobie ów krem z orchideą, o którym pisałam wcześniej. Miałam nosa - skład wspaniały, jak na moje oko - duuużo ekstraktu z orchidei, jak i innych dobrodziejstw.
Obawiam się tylko tego, że zawiera masło shea, a za nim chyba średnio przepada moja cera... toteż najpierw wolałabym jednak próbkę, a nie wiem, czy postarał się o takowe producent. Może kiedyś uda mi się go jakoś zrobić testy...
Póki co więc sobie tylko powzdycham...
 

 

O_o

Zgłupiałam zupełnie przy tym wgryzaniu się w składy, zatem tymczasowo porzucam owo zajęcie i jednak żadnych próbek nie kupię
Zrobię jedynie listę moich "WANTED" i będę polować na nie, kiedy już część tego co mam zużyję.
Kij ze składnikami . Liczę na magiczny cud
 

zwariowanawariatka
 
darkbeauty
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Nakręcona wczorajszymi odkryciami próbkowymi, utknęłam na dobre w poszukiwaniu opinii o wybranych produktach i analizach składu

Im dłużej to czytam, tym większy mam zamęt w głowie

Przy niektórych produktach aż trudno uwierzyć w działanie... bo skład do d.u.p.y a w opiniach same zachwyty... już nie mówiąc o tym, że nie dałabym za słoiczek 350 zł

No, ale wobec takich sprzeczności jak tu nie testować ???
Bo może faktycznie...
 

 
Odwyk kosmetyczny trwa jak na razie...
Ale oczywiście dziś mnie podkusiło, żeby poglądać sobie aukcje z próbkami i [równie] oczywiście obudziły się moje słabości :O
Tyle fajnych kosmetyków do przetestowania
Kuszą strasznie, zwłaszcza wysokopółkowe oferty - Clarins, Lancome albo Lancaster
Lub też apteczne marki... A wszystkie w sumie za jakieś grosze
W chwili obecnej nadal trzymam się programu z kwasem salicylowym [to już miesiąc ] i nieprędko się to zmieni.
Potem zaś będzie czas na kremik z AHA i kto wie, może peelingi kwasowe z Mazideł? Upatruję w tym małej szansy na testy dobrych nawilżaczy

A na razie jednak... Ech... trzeba być twardym, nie "mięTkim"
Trzymajcie więc kciuki za moją silną wolę