• Wpisów:1072
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:47
  • Licznik odwiedzin:79 552 / 3050 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Kolejną ważną kwestią jest właściwe czesanie włosów.

Przede wszystkim nie powinno się czesać mokrych włosów. Jak już wspominałam w poprzedniej notce, takowe są znacznie bardziej podatne na zniszczenia. Dodatkowo zauważyłam u siebie, iż przy czesaniu na mokro znacznie więcej ich wypada/ łatwiej się wyrywają. I generalnie - trudniej je rozczesać.
Natomiast kiedy już wyschną grzebień bez porównania łatwiej je rozplątuje.

Moje bardzo długie włosy najczęściej zaczynam czesać od końcówek - w górę, coraz dłuższymi partiami włosów.
Oczywiście wszelkie szarpanie surowo wzbronione! Gdy już jakieś kosmyki się ze sobą splączą, wtedy najlepiej przerwać na chwilę zabieg i spróbować rozplątać je palcami lub końcówką grzebienia, wyciągając z "supełka" pojedyńcze, cienkie pasemka. Dzięki temu unikniemy wyrywania i połamania włosów.

I samo narzędzie do zabiegu - najbardziej pożądana jest chyba szczotka z naturalnego włosia, odpowiednio dobrana do rodzaju naszego owłosienia. Można też zastosować grzebień o szerokim rozstawie, często poleca się drewniane, o gładko wyszlifowanych zębach.

Można się pokusić o teorie ilości powtórzeń przy czesaniu i inne tego typu drobiazgi, ja aż tak wielkiej wagi do tego nie przykładam, czeszę włosy dotąd, aż grzebień bądź szczotka przechodzą gładko od nasady po końcówki.
 

 
Wydawałoby się, że to prosty i prozaiczny zabieg. I w istocie pewnie tak jest, jednakże dla swoich potrzeb nieco go zmodyfikowałam.

Generalnie najczęściej mówi się o tym, że włosy w jednym cyklu powinny być umyte szamponem dwa razy. Niegdyś tak właśnie robiłam, jednakże musze powiedzieć, że ta metoda bardzo średnio mi odpowiadała. Szampon słabo się pienił, a przy mojej długości metoda ta była dodatkowo wielce nieekonomiczna, gdyż musiałam co najmniej dwa razy dobierać szampon w trakcie aplikacji.

Dlatego zaczęłam kombinować nad tym, jak poprawić wydajność oraz spienianie i wyszła mi z tego całkiem ciekawa mieszanka ...
Do pustej butelki [bądź jakiegokolwiek pojemnika] wlewam porcję szamponu i rozcieńczam go dużą ilością ciepłej wody. Średnio ok 120 - 150 ml. Po czym niewielkim strumieniem wylewam stopniowo mieszaninę na zwilżone włosy przy skórze głowy energicznie masując i wytwarzając pianę W tej konfiguracji szampon pieni się niesamowicie obficie, co było właściwie niemożliwością, kiedy nakładałam porcję szamponu zmieszanego z wodą na dłoni w poprzednim sposobie [wtedy efekt uzyskiwałam dopiero przy drugim myciu]. Aplikacja nowąą metodą nie wymaga powtórki.
Zaręczam, że mimo dużego rozcieńczenia kosmetyku oraz jednorazowego mycia, włosy są czyste i dobrze domyte, zdolności myjące szamponu pozostają zachowane. Po zakończeniu masażu głowy wytworzoną pianę przeciągam wzdłuż długości - to wystarczy, aby zmyć nagromadzone zanieczyszczenia.

Metoda ta zresztą, moim zdaniem, ma same plusy:
- jest ekonomiczna i pozwala również oszczędzić czas
- wspaniała piana od samego początku mycia
- stężone substancje myjące nie mają bezpośredniej styczności ze skórą głowy, dzięki czemu samo mycie jest dla niej łagodniejsze, nie wysusza skalpu
- podobnie z myciem na długości - gdzie włosy są bardziej suche, niż przy skalpie; unika się w ten sposób nakładania wysuszających detergentów bezpośrednio na tkankę włosa i jeszcze większego wysuszenia

Inny ważny aspekt mycia to masaż skóry głowy. Powinien być delikatny o odpowiedniej sile nacisku, wykonany opuszkami palców, drapanie jest raczej niewskazane, aby nie uszkodzić warstw naskórka. Prawidłowo wykonany poprawia ukrwienie skóry, przez co cebulki włosowe stają się lepiej odżywione. Włosów nie wolno szarpać, należy się również postarać o to, aby ich nie poplątać. Nie trzeć - raczej delikatnie ugniatać.

Woda używana do mycia nie powinna być gorąca, raczej lekko ciepła.

Pierwsze płukanie - po szamponie, wykonuję również ciepłą wodą. To dlatego, że zależy mi na pozostawieniu rozchylonych łusek włosa, aby lepiej mogła w nie wniknąć odżywka, którą zawsze nakładam po myciu. Inna kwestia dotycząca temperatury odnosi się do potencjalnej możliwości przeziębienia zatok, jeśli woda będzie zbyt chłodna.
Szampon spłukuję bardzo, bardzo obficie, pod dużm ciśnieniem, w szczególności koncentrując się na skalpie, aby nie pozostały tam resztki detergentu.

Drugie płukanie - po odżywce, wykonuję już wodą chłodną/zimną, gdyż zazwyczaj dotyczy to tylko długości włosów. Zimna woda domyka łuski, a dodatkowo taki zabieg dobrze wpływa na połysk.
Do ostatniego płukania zaleca się także użycie lekko kwaśnego roztworu, np. wody z sokiem z cytryny lub z łyżeczką octu. Kwaśny odczyn płukanki działa podobnie to niskiej temeratury, zamykając łuski i wygładzając włos.

Ostatni element, już na zakończenie - osuszenie włosów.
Pierwszy etap: delikatne odciśnięcie nadmiaru wody zaraz po zakończeniu płukania.
Drugi etap: delikatne odciśnięcie pozostałej wody w ręcznik. Ważny jest fakt, aby nie trzeć włosami o materiał.

Wilgotne są bardziej wrażliwe i szybciej ulegają mikrozniszczeniom, dlatego lepiej jest zawinąć je po prostu w ręcznik i trochę pougniatać lub też pozostawić na kilka minut takie owinięte.
Pozostawić do wyschnięcia... [nie używam suszarki ]

U P S... Troszę długaśnie wyszło
  • awatar Dark Beauty: @destina: @destina: Ja mam tak, że myję popołudniami, wykonując naprawdę dłuuuugi, wieloelementowy rytuał [wiąże się to ze specyfiką moich włosów], o czym pewnie wkrótce napiszę. Ale wprost to uwielbiam :D Poadto metoda, którą opisałam właściwie czasowo nie różni się od tradycyjnego mycia, a wręcz oszczędza czas [tylko jedno mycie, płukanie] :)
  • awatar destina: ja rano nie mialabym czasu na takie zabawy. poprostu myje wlosy szamponem, splukuje, nakladam odzywke nawet nie czekam 10min (czyli tylu ile sie powinno) splukuje, zawijam recznikiem. w tym czasie sie maluje. koncze suszyc wlosy suszarka i juz mnie nie ma w domu.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kilka notek temu wspomniałam, że niedługo naskrobię coś o włosach.
Zatem ...

Zanim dogłębie przestudiowałam temat, żyłam w błogiej niewiedzy, ulegając reklamowym sloganom. Ot, szampon + odżywka do kompletu, ale nic więcej. I niestety zupełnie bez świadomości, na ile to, co obiecuje producent pokrywa się z tym, co faktycznie kryje się w środku. A to przecież jest tak naprawdę klucz do sukcesu.

Skutkiem tego, cóż... moje włosy może nie były zniszczone, ale na pewno nieprawidłowo odżywione, stały się suche i matowe, najprawdopodobniej z dość sporą warstwą nadbudowaną przez odkładające się na powierzchni włosa składniki.
Chodzi o silikony, które niedokładnie zmywane/ systematycznie nakładane, nagromadziły się przez lata obciążając włos i powodując jego stopniowe zmatowienie.

Dlatego pierwszym krokiem, [po zdiagnozowaniu problemu i postanowieniu poprawy], na jaki się zdecydowałam, było oczyszczenie tkanki włosa i usunięcie owej warstwy. Brzmi może nieco abstrakcyjnie, ale to bardzo prosty zabieg. Po prostu przez pewien okres czasu postanowiłam używać szamponu o odpowiednim składzie, z duża ilością substancji myjących i bez silikonów. Odżywkę też wybrałam bez tego ostatniego składnika, aby "nie przeszkadzać" w działaniu szamponowi


***
Słówko o składnikach zwanych silikonami przy okazji.
Generalnie są to substancje dodawane do kosmetyków do włosów [i nie tylko], które mają za zadanie
- ułatwić rozczesywanie
- wygładzić powierzchnię włosa przez osadzenie się i uzupełnienie miktoubytków na jego powierzchni
- poprzez utworzenie na powierzchni cienkiego filmu wspomagają ochronę włosów przed działaniem czynników zewnętrznych i uszkodzeń
- zmiękczają
- działają jako kondycjonery, antystatyki, wspomagają nawilżanie i odżywienie
- nadają połysku

Jednakże, mimo owych dobroczynnych właściwości, mogą nawarstwiać się na włosach, przez co w rezultacie powodować mogą obciążanie, zmatowienie i utrudniają wchłanianie się skłądników odżywczych wgłąb włosa.

Dlatego tak ważne jest regularne ich usuwanie [w sposób wspomniany powyżej ].

C.D.N.
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: Ja bardzo chętnie sięgam po maski z silikonami, ale szampon zawsze jest bez nich. Dzięki temu systemowi zachowuję równowagę i zapobiegam nadbudowie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kolejny odcinek moich wzdychań
Coś czuję, że będzie z tego tasiemiec, może nie na miarę "Mody na Sukces" >, ale taka "Santa Barbara" ... [ktoś pamięta? ]
Przecież jest tyle wspaniałych cudeniek do wypróbowania ...
Ale do rzeczy.

Orchidea to kwiat tajemniczy i legendarny. Uosabia wyrafinowane piękno. Jest niezwykle trwała i długowieczna. W królestwie kwiatów stanowi symbol wiecznej młodości. Niezwykłą witalność orchidea zawdzięcza swoim korzeniom, są one magazynem wielu składników, niezbędnych do zachowania odpowiedniej struktury komórek.

Dzięki nim orchidea pozostaje niezmienna przez długi czas i potrafi przetrwać nawet w bardzo trudnych warunkach.


E v e l i n e C o s m e t i c s - M a g i a O r c h i d e i
Bioorganiczny program zapewniający skórze witalność i młodzieńczy wygląd. Negatywny wpływ środowiska, zmiany hormonalne, szkodliwe działanie wolnych rodników powodują wysuszenie skóry, utratę sprężystości i pojawienie się przebarwień. Rewitalizująca pielęgnacja stworzona specjalnie dla skóry dojrzałej zapewnia przez cały dzień intensywne nawilżenie i zwalcza wszystkie oznaki starzenia. Nadzwyczajna receptura odmładzająca Bioenergetyzującego kremu na dzień to unikalne połączenie Ekstraktu z Orchidei z aktywnie działającym Kwasem Hialuronowym, która redukuje zmarszczki, rozjaśnia przebarwienia głęboko rewitalizuje i nawilża. Dzień po dniu skóra staje się gładsza, nasycona dawką energii, a cera nabiera młodzieńczego blasku oraz promiennego i satynowego wyglądu.

Unikalne połączenie luksusowego eliksiru natury i nowoczesnej technologii:
Ekstrakt z Orchidei – zawiera polisacharydy, jest naturalnym źródłem energii dla komórek skóry. Bogata dawka bioenergii wspomaga odnowę komórkową i redukuje oznaki starzenia, zapewniając witalność, jędrność i blask.
Kwas Hialuronowy – silnie nawilżająca, naturalna substancja, stosowana przez dermatologów do wypełniania zmarszczek. Intensywnie wygładza, wspomaga proces tworzenia nowych komórek, nadając skórze miękkość, elastyczność i jedwabistą gładkość.
Kompleks witamin A, E, F – głęboko odżywia i regeneruje skórę, zapewniając jej jędrność i elastyczność.
Masło Shea – naturalny filtr UV – chroni młodość skóry przed szkodliwym wpływem promieni słonecznych i zanieczyszczeniem środowiska.

W skład serii wchodzą trzy produkty:
Bioenrgetyzujący krem na dzień SPF 15
Bioenrgetyzujący krem na noc
Bioenrgetyzujący krem pod oczy
Wszystkie w przewidywanej cenie poniżej 20 zł

Nie powiem, moją uwagę pierwotnie przykuło fajne opakowanie... Składów jeszcze nie widziałam, ale jeśli są naprawdę takie, jak obiecuje producent, to jawią się jako bardzo, bardzo ciekawe...
  • awatar Dark Beauty: @merveilleux: Dlatego póki co - pozostaje na wishliście :o
  • awatar Dark Beauty: @Galadriel: Też uwielbiam orchidee, są cudowne, ta rozmaitość form i kolorów... trudno oderwać od nich oczy. Szkoda, że są dość trudne w pielęgnacji, bo chętnie sprawiłabym sobie takową do domu...
  • awatar Dark Beauty: @merveilleux: Niby do cery dojrzałej... ale co producent miał na myśli ;)??? Ma działać przeciwzmarszczkowo, a tu przecież liczy się profilaktyka :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
I kombinuję... jak wy-użyć te moje rzypadkowe próbki
Szkoda byłoby je wyrzucić, albo zmarnować, a części zbliża się data ważności
I tak sobie wykombinowałam, że pewnie pomaziam nimi szyję.
Na twarzy po tak niewielkiej ilości i tak nie będzie widać właściwych efektów, więc lepiej skupić się na używaniu jednego a nie dziesięciu różnych kosmetyków, przynajmniej będzie to można sensownie ocenić...
A przydałoby się dopieścić szyję i dekolt, w sumie oprócz tego arganowego mleczka nie przykładam się zbytnio do pielęgnacji...

Tymże sposobem upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu [?]

...
[???]
  • awatar Galadriel: szczęściara z Ciebie :d
  • awatar Dark Beauty: @destina: Good idea :) Chociaż ta pokusa, że może trafi się coś fajnego ... ;) Heh, źle ze mną... Help ;)
  • awatar Dark Beauty: @chancy: A ja niestety mam problem :o Najpierw zabieram się za pełnowymiarówki, i tak leci - jedna, druga, trzecia... a próbki się gromadzą :o i klops :( A zakupy... ech :) buziaczek sam się śmieje na tą myśl :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
W ramach pozbywania się próbek, których wiecznie zapominam zużyć zaaplikowałam sobie...
UWAGA!!!
Dax Cosmetics, Perfecta Age Control 55+, Krem na noc silnie przeciwzmarszczkowy z Bio - Calcium

Jestem hardcorem

Kremiszcze treściwe, gęste, tłuste i świecące [więc wybitnie na noc] ale w nakładaniu nie powiem, dość przyjemne, a rano facjata fajnie nawilżona i taka... zadowolona Policzki wytarły się podczas snu, czoło o poranku zostało lekko tłustawe. O działaniu przeciwzmarszczkowym, siłą rzeczy, nie opowiem
Tylko krem dość intensywnie pachnie, jak dla mnie zbyt mocno, zwłaszcza jak na kosmetyk nocny, trudno zasnąć

Tyle oto wrażeń po jednorazowym mazianiu, spadam kombinować dalej
  • awatar Dark Beauty: @destina: Zdaję sobie z tego sprawę, ale jednorazowa aplikacja szkody nie uczyni. A warto od czasu do czasu dać skórze taki zastrzyk "energii" - na zasadzie skoncentrowanego serum :)
  • awatar destina: @Dark Beauty: oj zebys sobie krzywdy nie zrobila takimi kremami. dla cer dojrzalych sa znacznie mocniejsze niz dla cer mlodych.
  • awatar Dark Beauty: @destina: Sęk w tym, że połowę mniej :[ Ale pokusa królikowania ... ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Niezmiernie ucieszyła mnie wiadomość o tym, że w ofercie Joanny, obok wspomnianej niżej serii do włosów, pojawiło się kilka kosmetyków do pielęgnacji twarzy, w soczystej, owocowej gamie zapachowej.

Bardzo przypadły mi do gustu dotychczasowe produkty z serii Naturia, a jeszcze bardziej chyba smakowita i zniewalająca linia Fruit Fantasy, zatem chętnie wypróbuję kolejne

Jeszcze bardziej cieszy fakt, że nowa gama produktów spełnia nowe funkcje - do tej pory nie było w ofercie tej firmy kosmetyków do pielęgnacji twarzy.

Chociaż bardzo podoba mi się formuła pianki, chyba nie będę w stanie się oprzeć żelowi o zapachu brzoskwini [wg zamysłu producenta do cery suchej i wrażliwej].

I już ostrzę sobię pazurki na gruszkowy peeling do twarzy
 

 
Jupiiiii, właśnie na rynek wchodzi nowa seria produktów firmy Joanna
Uwielbiam kosmetyki tej marki, oferują dobrą jakość i działanie za przystępną cenę, a w dodatku są Made In Poland co cieszy podwójnie.

Szczególną sympatią darzę wszelkie mazidła do włosów, których wiecznie mi mało
Żałuję, że wycofano kilka rewelacyjnych, naprawdę rewelacyjnych odżywek i masek zanim zdążyłam zrobić sobie ich zapas, ale cóż... pech

Mam nadzieję, że nowa seria będzie bogata w składniki odżywcze i spełni pokładane w niej [moje] nadzieje.

A cóż tym razem znalazło się w ofercie?
To linia "Joanna Jedwab do włosów suchych i znisczonych po zabiegach fryzjerskich", w skład której wchodzi:
- szampon wygładzający
- odżywka wygładzająca
- maska wygładzająca
- odżywka w sprayu

Cała oferta w bardzo przystępnych cenach

Już zdecydowałam, że na pewno zaopatrzę się w maskę lub odżywkę i mgiełkę do włosów
Szampon sobie odpuszczę, bo już znalazłam swojego ulubieńca, nota bene, też od Joanny
Ech, tylko niech najpierw zużyję swój "mały" zapasik... czyli jakieś 5 masek/odżywek

Szczęśliwie niedawno właśnie jedna już się skończyła [a dwie inne już są troszkę wykorzystane więc pójdzie odrobinę szybciej].
 

 
Ech, znowu wczoraj zapomniałam nałożyć serum na końcówki włosów
Coś za często mi się to zdarza

Za to już wkrótce postaram się opisać tu trochę moją pielęgnację dotyczącą kudełków. A tego jest całkiem sporo, bo włosy to mój tzw. konik i uwielbiam o nie dbać...

I tylko trochę szkoda będzie, kiedy je obetnę...
A może uda się tego uniknąć?

Przekonam się już wkrótce...
 

 
Podczas niezobowiązującego przeglądania sieci, natknęłam się na takie coś...

Moją uwagę początkowo przykuło piękne opakowanie, i tak po nitce do kłębka, przez magiczne opisy... mój apetyt rósł... I te smakowite składy pełne naturalności, które zdają się potwierdzać obietnice ...

Gama Kigelia Cosmetics zawiera:
- Tonik do twarzy
- Płyn do oczyszczania twarzy
- Balsam do ust
- Maska głęboko nawilżająca
- Krem odżywczy na dzień
- Krem pod oczy
- Krem nawilżający na dzień
- Krem regenerujący na noc
- Peeling do twarzy
- Krem odmładzający
- Płyn do demakijażu
- Maska głęboko oczyszczająca

Tylko cena trochę odstrasza, oscyluje przeciętnie między 70 a 80 zł za produkt, a najchętniej zastosowałabym serię czyli conajmniej 4-5 elementów.
Ale to i tak mniej niż za Lancastera, Shisheido albo Orlane ... i właściwie tyle co wyższa półka AA na przykład...
Chyba już zacznę oszczędzać, może za parę miesięcy nazbieram o ile po drodze nie skusi mnie coś bardziej dostępnego...
Ech... ten nałóg
 

 


... czyli pierwsza noc z peelingiem enzymatycznym, który oparty jest właśnie o działanie papainy. To enzym proteolityczny podobny do pepsyny [enzymu trawiennego]. W kosmetologii wykorzystuje się zdolność papainy do cięcia połączeń między komórkami naskórka, co ułatwia usuwanie martwych komórek. Zabieg ten pobudza odnowę komórkową, wygładza, oczyszcza i redukuje nierówności oraz blizny potrądzikowe.

Nie powinno się recenzować kosmetyku po jednorazowym użyciu, więc tego nie zrobię , ale podzielę się wrażeniami
Działanie jest całkiem obiecujące. Po użyciu Effaclaru K skóra łuszczy się bardzo delikatnie, ale po nałożeniu podkładu jednak ujawniają się odstające skórki.
Po zastosowaniu peelingu wydają się być wygładzone i rozpuszczone.

Jako, że producent zaleca stosowanie produktu co 3-4 dni, powinnam go wprowadzić jako stały punkt pielęgnacji w rytuale wieczornym.
  • awatar Dark Beauty: @destina: Ten akurat zostawia się na całą noc. A tytuł taki z lekka prowokacyjny miał być. O odczuciach jest w notce. That's it :)
  • awatar destina: dlaczego zatytulowalas ze papaina wyzarla ci twarz? przeciez peelingi enzymatyczne sa delikatne, dobre nawet dla osob z wrazliwa skora. naklada sie na buzie bez rozcierania i po 10 minutach zmywa.
  • awatar grapevine: dzięki za info :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Nie dalej jak kilka dni temu zamarzył mi się peeling enzymatyczny, którego działania byłam bardzo ciekawa...

I co? Dobra Duszyczka czuwa nade mną, bo któregoś pięknego dnia wracam do domu i co widzę? Tajemniczą przesyłkę... A w niej mnóstwo kosmetycznych dobrodziejstw ... Dla mnie totalne zaskoczenie , zupełnie się tego nie spodziewałam... Ale mam radochę

A cóż przesyłka skrywała?
Ano oczywiście PEELING ENZYMATYCZNY od Dax Cosmetics.
A oprócz tego jeszcze:
- Peeling cukrowy do ciała
- Żel z soli Morza Martwego
- Mleczko do demakijażu
- Maska do włosów
- próbki kremu i maseczki do twarzy

oraz zestaw kosmetyków/składników naturalnych:
- hydrolat migdałowy
- hydrolat z zielonej herbaty
- ekstrakt z rozmarynu
- olej jojoba
- olejek myjący

Dziękuję!!!
 

 
Troszkę kosmetyków już mi się pokończyło, niektóre zmieniły się wraz z nastaniem sezonu jesiennego, więc pora opisać nowy program pielęgnacji

Rano:
- tonik Pollena Ewa z ekstraktem z koniczyny
- czasem filtr La Roche Posay, Anthelios 50+, fluid do skóry tłustej
- jako wykończenie koloryzujący BeautyDiy Calendula & Licorice Perfect Soothing B.B.Cream lub Elemong BB Cream SPF 25/PAA ++

Wieczorem:
- pianka do mycia twarzy głęboko oczyszczająca Galanea
- demakijaż oczu mleczkiem Ives Rocher Pure Calmille
- tonik Pollena Ewa z ekstraktem z koniczyny
- krem La Roche Possay Effaclar K - dwa dni pod rząd
- peeling enzymatyczny Dax Cosmetics - na trzeci dzień [dop. 25.10.2009]
- kolejny wieczór po peelingu - nawilżanie [kremu jeszcze nie wybrałam, prawdopodobnie w ruch pójdą próbki lub złoty olej jojoba]

- do dekoltu pozostaje Bielenda, Dieta Orientalna, Marokańskie Złoto, Arganowe mleczko - tonik

Wkrótce nowe recenzje
  • awatar Galadriel: też używam Pure Calmille, tylko że płyn do demakijażu oczu :) rewelacyjny :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hehehe, ale tytuł, skojarzenia mam od niego dziwne

A w rzeczywistości chodzi oczywiście o kwas salicylowy, a właściwie to krem z takowym kwasem.
Używam go mniej więcej od 2 tygodni właśnie. Postanowiłam ostro polecieć i aplikować go codziennie, nie robiąc przerw na nawilżanie. Przy cerze tłustej, jaką miałam w poprzednim sezonie taki system się sprawdził i wyregulował trochę wydzielanie sebum w strefie T, ale teraz zmienił mi się profil skóry. I chyba trafił mnie lekki przesusz, skóra się łuszczy w niektórych miejscach.
Dlatego teraz ostro biorę się za przywrócenie równowagi.
Zastosuję system 2/1 [2 dni kwasiku/1 dzień nawilżania].
Może nareszcie zużyję wszystkie zaległe próbeczki, których do tej pory nie miałam okazji wykorzystać
 

 
Właśnie dotarło do mnie, że powinnam spróbować wreszcie dobrodziejstwa peelingu enzymatycznego, bo ani razu jeszcze tego nie testowałam > a opisy brzmią co najmniej zachęcająco.

Spróbuję więc wybrać sobie jakiś w miarę przystępny [i dostępny] na najbliższych zakupach

Gorzej z systematycznością stosowania bo do peelingowania wybitnie nie mam pamięci...
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: U mnie też gdzieś tak będzie... albo nawet dłużej :o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Troszkę o kolorowaniu buziaka

Cóż, jestem strasznym leniem, a do tego uwielbiam, UWIELBIAM spać... Dlatego też nie zawsze [czytaj: nigdy ] mam czas na zrobienie rano makijażu
Wolę... khem... dłużej pospać?

Z tej to przyczyny dużą część kolorowego arsenału wyniosłam do pracy, gdzie w pierwszych godzinach zazwyczaj nie ma zbyt wiele do zrobienia, więc twórczo wypełniam sobie ten czas >

W ruch idzie wtedy zazwyczaj:
- podkład/bb cream
- puder - obecnie mineralny, czasem zwykły, w kamieniu; w lecie brązujący/rozświetlający
- rzadziej - jakiś róż [chyba nie umiem go ładnie nakładać ]
- baza pod cienie
- cienie do powiek
- odżywka do rzęs
- tusz do rzęs
- błyszczyk
Zastanawiam się nad wprowadzeniem liquid eyelinera, ale póki co mi się nie chce

Dziś kolejny dzień testu na ebayowym cieniu - mój zachwyt nie opada, a wręcz rośnie
Zaczynam oszczędzać na kolejne kolorki >
  • awatar Dark Beauty: @destina: Kusisz :O Opis fluidu wygląda obiecująco :)
  • awatar destina: jako baze a zarazem krem nawilzajacy polecam z bielendy fluid z koloidalnym zlotem
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Kolejna pozycja z mojej listy rytuałów pielęgnacyjnych.

Wg producenta: mleczko do integralnego demakijażu o zaawansowanej technologii przeciwstarzeniowej, ekspresowo w magiczny sposób, po zetknięciu ze skórą, zmienia się w tonik.

Olejek arganowy - otrzymywany z owoców rosnącej wyłącznie w Maroku arganii - "drzewa życia". Zwany marokańskim złotem od wieków wykorzystywany do pielęgnacji twarzy i ciała. Bogaty w wit. E, polifenole, kwasy Omega-6, jest doskonałym składnikiem diety Anti-age.

Neutralizuje wolne rodniki, wygładza zmarszczki i zapobiega ich powstawaniu. Pobudza skórę do odnowy, rewitalizuje ją i odżywia, przeciwdziała podrażnieniom.

Doskonale absorbowany przez skórę, błyskawicznie się wchłania, pozostawia skórę gładką i elastyczną.


Cóż mogę powiedzieć - po prostu dałam się skusić. Podoba mi się cała seria, ale z uwagi na zapas kremów i innych mazideł, postanowiłam zachować się racjonalnie tym razem... Mam nadzieję, że zdążę wypróbować inne produkty nim je wycofają

O produkcie - podoba mi się szata graficzna pomieszanie koloru szafiru i złota ... Ładny projekt nawiązujący do kultury wschodu.
Opakowanie mleczka - zwyczajne, niewymyślne, takie proste i funkcjonalne. Troszkę może niezbyt wygodnie otwierane - muszę się ciut siłować z "klapką".
Konsystencja mleczkowo-wodnista o lekkim zabarwieniu ecru.
Ciekawy zapach - trudno go ująć w słowa, po prostu specyficzny, powiedziałabym, że mało kosmetyczny... ale nie jest nieprzyjemny, przynajmniej dla mnie. Oryginalny.

Działanie - mleczko nakładam na dekolt, aby zaserwować mu porcję lekkiego odżywienia [mocno liczę na to złoto arganowe ], potem rozsmarowuję wacikiem... faktycznie po kilkunastu sekundach traci swoje "mleczkowate" właściwości i przeobraża się w bezbarwny tonik.
Nie pozostawia lepkiej warstwy, a skóra jest przyjemnie odświeżona, nawilżona i wygładzona, mięciutka w dotyku.

Cena: ok 17 zł / za 200 ml
 

darkbeauty
 
zaniedbana
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

zaniedbana
 
darkbeauty
 
Wpis tylko dla właściciela minibloga

Wpis prywatny. Może go zobaczyć tylko właściciel minibloga.

 

 
Jako, że praktycznie w jednym czasie wyczerpał mi się prawie cały arsenał kosmetyczny do codziennej pielęgnacji, chwilowo nie mam czego "recenzować" na bieżąco

Troszkę trudno będzie też odróżnić działanie poszczególnych kosmetyków, bo efekty mogą się nakładać ale będę próbować , najwyżej któryś chwilowo odstawię, aby rzetelnie sprawdzić.

Tymczasem 'maźnęłam' się dzisiaj niebieską bazą pod makijaż i jestem zachwycona, jak to cudo wygładza... bajka... Nie rozumiem tylko czemu to ma być POD MAKIJAŻ, chyba tylko pod puder transparentny, bo szkoda tego wspaniałego efektu kolorystyczno-rozświetlającego... Ale nie jest to raczej kosmetyk do codziennego użytku.

Do tego dziś testuję te cienie w roll-on'ie, wczoraj bezpośrednio na powiekę, dzisiaj na bazę pod cień Joko.

Na razie wszystko perfect, w związku z czym zaczynam oszczędzać na różową wersję Max Factora i inne kolory tych cieni

O efektach używania jednak później, bo póki co za krótki czas użytkowania, a lepiej jednak nie opierać się na pierwszych wrażeniach.
 

 
To co zobaczyłam dzisiaj rano za oknem, to jakiś koszmar. Nie przesadzę, jeśli powiem, że śnieg po kolana... Administracja zaspała, chodniki nie poodśnieżane... Masakryczne korki... Dlatego wzięłam wolne w pracy

Tym samym, odbiór mojego zamówienia z niestety przeciągnął się w czasie, bo apteka znajduje się kilka metrów od miejsca w którym pracuję i teraz... nie mam czym umyć pysia

Nie, oczywiście żartuję, ale został mi tylko żel, za którym nie przepadam. Po kilku użyciach odstawiłam go 'na półkę', zapach, choć ogólnie przyjemny, dla mnie po poewnym czasie stał się nieznośny i to przesądziło o zaprzestaniu używania, nie tylko żelu do mycia, ale i całej serii. Może za jakiś czas zrobię drugie podejście - skład jest naprawdę obiecujący... Ale to temat na inną notkę.
 

 
W porannym ferworze walki z czasem zapomniałam do torebki wrzucić uprzednio wspomniany cień , w skutek czego oczywiście go nie przetestowałam :<
Może jutro... jak jej znowu nie zapomnę

Bazy na razie nie ruszam, mam przerwę od pudrowania . Sądząc po składzie, powinna ładnie wygładzać, taka jest zasilikonowana >
Któregoś dnia może spróbuję nałożyć ją pod filtr, te podobno na silikonach lepiej się wchłaniają

Byłam dzisiaj też na dermokonsultacjach Nuxe, z nadzieją, że może jakieś próbki dostanę, ale lipa > nic nie dali tylko pogadanka taka... Póki co jeden kremik mam w zapasie do wypróbowania - już wkrótce

I tytułowe zakupy - ponieważ nigdzie w moim mieście nie mogę znaleźć ulubionego żelu do mycia twarzy, zamówiłam piankę z serii kosmetycznej, która w oko wpadła mi już dawno i jutro odbieram w aptece .
Ta, którą zrecenzowałam ostatnio właśnie się skończyła
Ale cóż... czy zakupy to nie to, co tygryski lubią najbardziej???
 

 
Hahaha!!!
Wróciłam dzisiaj do domu, a tam elegancko już czekała na mnie przesyłka z UK - ta z bazą i cieniem do powiek.
Ale szybciutko dotarła >
Baza pod make-up jest robiona na rynek japoński.
A cienie [w kulce!] ślicznie iskrzą w świetle, efekt tysiąca gwiazdek, totalne rozświetlenie... Jutro przetestuję przy robieniu makijażu tylko zastanawiam się jeszcze czy aplikować prosto z roll-onu czy użyć pędzelka.
Tak czy inaczej, zdecydowanie poprawił mi się humor na wieczór
 

 
Dziś recenzja kolejnego punktu wyszczególnionego w opisie mojej codziennej pielęgnacji.

Emulsja do codziennej pielęgnacji skóry bardzo suchej, może być stosowana przy wrażliwej, atopowej cerze. Jej działanie ma zapewnić nawilżenie i wygładzenie, powinno łagodzić uczucie swędzenia, wspierać naturalny proces złuszczania naskórka.
Jako bezzapachowe i bez dodatku barwników minimalizuje ryzyko podrażnień albo alergii.

Dostałam 7ml próbkę przy okazji zakupów na sieci.
Mleczka używałam do nawilżania moich bardzo suchych policzków, na noc.
Cóż mogę powiedzieć o działaniu?
Konsystencja dosyć rzadka, ale lekka i przyjemna w nakładaniu.
Po aplikacji niestety twarz niemiłosiernie się świeci, dlatego nadaje się raczej tylko na noc. Dodatkowo skóra pozostaje jakby wilgotna, pokryta tłustawą warstwą, która dość długo się wchłania.
Ale nawilża bardzo dobrze, mocno i długotrwale, skóra jest nawilżona przez cały dzień po takiej nocnej aplikacji. Miękka i delikatna.
Jako, że podrażnień żadnych nie mam, nie mogę wypowiadać się o jego kojącym działaniu.
Ale z pewnością poleciłabym go wszystkim, których dotyczy problem bardzo suchej skóry, zarówno twarzy, jak i [zgodnie z przeznaczeniem] ciała.

Cena: ok 60 zł / za 250 ml