• Wpisów:1072
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 16:47
  • Licznik odwiedzin:76 212 / 2952 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ale tym razem nie kupiłam nic na zapas
Po prostu skończył się już tonik, którego do tej pory używałam i trzeba było zaopatrzyć się w nowy.

Przyglądałam się półce chyba z 10 minut, szukając czegoś niedrogiego, o zadowalającym składzie.
Początkowo w łapki wpadła mi Celia nagietkowa, ale, wbrew obietnicom z etykiety nie zawierała kolagenu, więc odstawiłam... Trochę szkoda, bo zapach miała boski, ale cóż... Może kiedyś, jednak nie tym razem...

Kupiłam treściwszy kosmetyk, duuuuużo fajnych wyciągów w składzie, a cena śmiesznie mała.
To Pollena Ewa, Tonik z wyciągiem z koniczyny i jeszcze coś tam...
Bardzo lubię polskie kosmetyki, nie tylo za przystpęną cenę, ale właśnie głównie za bardzo dobre składy, pełne naturalnych ekstraktów, dużo lepsze niż napakowane chemicznymi wypełniaczami produkty z reklam telewizyjnych.

Jak wypróbuję to zdam relację
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: Też lubię :) Kiedyś pewnie wpiszę tu kilka recenzji :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Notka o takim a nie innym tytule, bo właśnie na taki kwas się zdecydowałam.

Kwas salicylowy zaliczany jest do grupy kwasów BHA i w produktach do stosowania domowego zazwyczaj używany jest w stężeniach poniżej 2% [aczkolwiek oczywiście można sobie ubełtać i mocniejszą miksturę].
Złuszczają łagodniej niż kwasy AHA, co znaczy, że po ich użyciu rzadziej przytrafiają się efekty uboczne typu pieczenie, swędzenie, itp.
Kwas ten działa przeciwzaskórnikowo, bakteriostatycznie, przeciwgrzybiczo, przeciwzapalnie i złuszczająco.
Dzięki tym właściwościom dobrze sprawdza się w pelęgnacji skóry z problemami trądzikowymi:
* przenika przez warstwę sebum i oczyszcza pory
* przyspiesza gojenie ognisk zapalnych, zmian trądzikowych, etc.
* zapobiega tworzeniu nowych wyprysków
 

 
Jeszcze kilka dość istotnych kwestii w sprawie używania kwasów

1. Jak już wspomniałam, używanie filtrów o wysokim faktorze i to nie tylko w słoneczne dni, ale niezależnie od pogody. Istnieją co prawda kwasy, które teoretycznie nie powinny dawać fotoreakcji, ale lepiej jednak na zimne dmuchać.
2. Kurację najlepiej przeprowadzić w okresie jesiennym i wczesnowiosennym, kiedy słońce nie operuje zbyt mocno i przeważają dni pochmurne.
3. Kosmetyków z kwasami najlepiej używac tylko na noc, aby nie narazić się na ewentualne fotopodrażnienia. Niektóre kremy na ulotkach mają informację, aby używać ich również na dzień, ale jeśli chodzi o moje preferencje osobiste - nie ryzykowałabym.
4. Zastosowanie kwasów może wiązać się z początkowym pogorszeniem stanu cery. To dlatego, że złuszczeniu ulegają wierzchnie warstwy naskórka, a zanieczyszczenia pod nimi ukryte "wychodzą" na zewnątrz i mogą powodować wykwity. Systematyczność i nie przerywanie kuracji powinno skutkować dokładnym oczyszczeniem, po pewnym czasie następuje poprawa kondycji skóry.
5. Kwasy [zwłaszcza wyższe stężenia] lubią wysuszać skórę, dlatego należy pamiętać o odpowiednim nawilżaniu. Można używać kremów na dzień o takim działaniu, można też np co 2 lub 3 noc odstawić preparat z kwasami na rzecz mocnego nawilżenia.

 

 
... ale tylko troszkę
W internecie jest naprawdę ogromna ilość informacji na temat kwasów hydroksylowych, wystarczy wpisać to hasełko w wyszukiwarkę i voila - mnóstwo opracowań, więc nie będę wklejać tu tego wszystkiego, kto zechce, to zerknie w sieci - warto poczytać

Natomiast w wielkim skrócie:

Kwasy hydroksylowe, mocne kwasy organiczne, które można podzielić na cztery grupy:
- α-hydroksykwasy - AHA
- β-hydroksykwasy - BHA
- polihydroksykwasy - PHA
- β-lipohydroksykwasy - LHA

Działanie kwasów hydroksylowych:
- złuszczające na powierzchniową warstwę rogową naskórka
- efektywne działanie nawilżające
- poprawiają elastyczność i koloryt skóry
- likwidują przebarwienia płytkie zmarszczki i blizny
- skóra lepiej absorbuje substancje aktywne z kosmetyków
- poprawiają stan skóry skłonnej do występowania zmarszczek
- wspomagają leczenie trądziku i tym podobnych zmian na skórze

Z uwagi na złuszczające działanie w czasie ich używania konieczne jest zabezpieczanie skóry stabilnym filtrem przeciwsłonecznym, najlepiej o wysokim SPF, zaleca się te o faktorach 50+. Cieńsza [bo złuszczona] skóra znacznie mocniej reaguje na niszczące działanie promieniowania UVA i UVB. Dodatkowo niektóre kwasy mogą być tzw. fotouczulające. Brak zabezpieczenia może więc w rezultacie prowadzić do przebarwień odsłonecznych.
 

 
Późno już trochę, więc dzisiaj tylko kótka notka.
Zaczynam kwaszenie
Brzmi może drastycznie , ale po zgłębieniu tematu okazuje się, że nie taki diabeł straszny
Na razie jednak nie eksperymentuję z wysokimi stężeniami, zobaczymy, jak sprawdzą się te łagodne, niskie.
Pierwsza aplikacja - wczoraj.
Planuję używać przez najbliższy miesiąc.
Szczegóły - jutro >
 

 
Wracam do opisu mojego progamu pielęgnacyjnego, bo ostatnio troszkę rozwlekłam moje notki na inne tematy

Tym razem o moim zmywaczu "ocznym"
Delikatne mleczko do demakijażu twarzy, szyi i oczu zawierające aktywny wyciąg z rumianku oraz wodę kwiatową z rumianku rzymskiego o działaniu łagodzącym i nawilżającym. Idealne do każdego rodzaju cery.

Szczerze powiedziawszy bardzo sceptycznie podeszłam do tego mleczka, bo skład mnie jakoś nie zachwycił, ale, jako że dostałam je w prezencie...

Pozytywnie mnie zaskoczyło.
Ładne opakowanie, naprawdę estetyczne, wygodne, całkiem ergonomiczne.
Emulsja ma łagodny, przyjemny zapach, lekko rumiankowy jakby, choć na mój nos lekko wzbogacony innymi nutkami zapachowymi.
Działanie - oceniam pozytywnie Nie spodziewałam się, że będzie aż tak łagodne, w ogóle nie szczypie w oczy [miłe zaskoczenie po agresywnej Lirene], nie wywołuje podrażnień i dobrze usuwa makijaż.
Używam głównie do zmywania oczu, czasem, [najczęściej rano] po tłustym kremie przecieram twarz. Pozostawia wtedy przyjemne uczucie nawilżenia. Jedyne zatrzeżenie - moja skóra się po nim lekko świeci, ale nie ma odczucia tłustej lub mokrej warstewki.

Cena ok 15 zł/ za 200 ml
 

 
... czyli wizyta u Pani Kosmetyczki

Jakieś 1,5 roku temu tragicznie posypała mi się cera . To zapewne wina kremu/kremów, które akurat wtedy zastosowałam. Próbowałam przekonać się do nich na wszystkie sposoby - szkoda, żeby się na półce marnowały - ale niestety, z kiepskim skutkiem.
W rezultacie nawet po dostawieniu moja gębula wyglądała strasznie. Nie było innej rady - zapadła decyzja o odwiedzeniu kosmetyczki...

Od tamtej pory wizyty stały się comiesięcznym punktem programu
Strasznie lubię odwiedzać gabinet, to mnie relaksuje i odpręża, a że generalnie lubię, jak ktoś się mną zajmuje, to przyjemność tym większa Nie mogę się wręcz doczekać na ten moment
Noooo i moja cera też nie może narzekać. Odkąd zadecydowałam o regularnym oczyszczaniu, jest naprawdę o wiele, wiele lepiej.

Przy okazji ostatniej wizyty dostałam tez próbkę kremu Thalgo z kolagenem [moja Pani Kosmetyczka pracuje na kosmetykach Thalgo właśnie].
Ale szczerze powiem, po uprzednim zanalizowaniu składu, że bardzo się dziwię, dlaczego te kosmetyki są takie drogie
Bo zawartość składnikowa właściwie prawie niczym nie różni się od treści zwykłych kremów drogeryjnych Żadnych rewelacyjnych, unikatowych substancji tam nie widzę - ot zwykłe nawilżacze, s. natluszczające i troche kolagenu.
A cena za słoiczek waha się od 100 do 150 zł / 50 ml.

Natomiast mam jedną słabość.
Fluide Hydratant Ultra Matifiant - bosko pachnie chciałabym gdzieś dorwać identyczne perfumy...
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: Nie ma czego ;) wystarczy troszkę chęci i wszystkiego można się nauczyć :) Jak chcesz, to mogę podrzucić Ci kilka przydatnych linków do stron, z których ja się wszystkiego nauczyłam [a jak czegoś nie wiem, to tam sprawdzam]
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Jak kupiłam wersję Blue, to na aukcjach pojawiła się Pink
Muszę być twarda, nie 'miętka', nie kupię różowej, dopóki tej chociaż nie wypróbuję

Uzupełniam za to braki w kolorówce, bo moje kolorowe zbiory, khem... troszkę się przeterminowały
Między innymi brakuje mi fioletowego rozświetlacza, więc na fali kupiłam taki oto wynalazek:

... aż za £ 0.99 >
Będzie do jednej paczki z tą bazą. Teraz czekam na fakturkę i za tydzień powinnam już to u siebie mieć

Olej kudłowy już odebrany z poczty, ale testowanie dopiero we wtorek
Dzisiaj pędzę do kosmetyczki
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: Ano mam, chociaż staram się panować nad tą manią :o A ten cień naprawdę był mi potrzebny :P Wstyd się przyznać, kiedy jego poprzednik stracił ważność :|
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przeglądałam sobie właśnie Ebay, robiąc porządki w obserwowanych [może tam być jedynie 200 aukcji ] i... nie wytrzymałam
Jako że to był ostatni z ostatnich egzemplarz w tak atrakcyjnej ofercie, a do tego dość trudno dostępny, nie mogłam przecież dopuścić, aby ktoś mi go sprzątnął sprzed nosa
Już raz przewaliłam dobrą okazję do zakupu i do dziś pluję sobie w brodę, że nie zareagowałam w porę.
Zatem... właśnie kupiłam tzw. Max Factor Colour Make-up Base, w wersji blue [pink już mi wykupili ].

Właściwie nie wiem do końca, czemu zdecydowałam się akurat na niebieski, może dlatego, że lubię zimne odcienie? I tak będę musiała poczekać z używaniem, aż mi trochę letnia opalenizna z twarzy zejdzie... a to może nastąpić nieprędko, bo ja należę do osób, u których ona lubi długo się trzymać
Ale pewnie proces ów pospieszy trochę zastosowanie kwasów, a to mnie czeka już niebawem > [planuję od poniedziałku].
  • awatar qimon: jezeli pijesz kawa to mozesz miec niedobory bo kawa obinza przyswajanie magnezu o jakies 50%
  • awatar Gość: I wlasnie najgorsze jest to, że Hirai nie wie, co to za model... Ale stylizacja genialna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Chyba w swoje szpony dorwało mnie jesienne przesilenie, bo nic mi się nie chce i ogarnia mnie straszliwe lenistwo

Tymczasem od dobrych kilku dni na poczcie czeka na mnie kolejna przesyłka do odbioru. Tym razem to wzbogacony dodatkami olej kokosowy. Że niby ajurwedyjski i takie tam
Zamówiłam przez Ebay za całe £1,04 plus wysyłka, ale i tak wyszło taniej niż z Allegro a poza tym tam nawet nie mają takiego rodzaju, który zamówiłam >
Jak pogoda dopisze, to może jutro go odbiorę.
Testowanie i tak pewnie dopiero w poniedziałek
  • awatar Dark Beauty: @black herb: A ja w robocie siedzę :| Dobrze, że mogę się trochę poobijać, bo dzisiaj luźniejszy dzień >:d
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: Oj, żebyś wiedziała :o --> patrz notka wyżej o_O
  • awatar black herb: mnie też w "swoje szpony dorwało jesienne przesilenie". ale cóż.. szkoła obowiązkiem :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
A właściwie braku weny ciąg dalszy
Ale obcięłam dzisiaj paznokcie [już były za długie] i tak ciągiem luźnych skojarzeń stanęło na dłoniach
Przy okazji muszę pochwalić szklany pilniczek
Fantastyczne urządzenie. Kiedyś dałam go sobie wcisnąć bardzo miłemu sprzedawcy [kremów ekologicznych >] i od tamtej chwili nie tykam metalowego [a papierowych nie lubię]. jest taki 'mięciutki' w użyciu, taki delikatny

Ale do rzeczy...

Spośród trzech możliwych kombinacji wybrałam wersję kokosową, uwielbiam kokosowe kosmetyki
Do tej pory jakoś nie używałam kosmetyków do rąk, ale właśnie przez tą gamę zapachową nie mogłam sie oprzeć
Opakowanie w formie tubki - funkcjonalne, a etykietka przyjemna dla oka.
Krem jest gęsty, o treściwej konsystencji, dość wydajny.
Bardzo ładnie i szybko się wchłania, nie pozostawia lepkiej ani tłustej warstwy po rozsmarowaniu. Zapach przypomina mi ciasto intensywnie kokosowe z czekoladową polewą... pycha .
Nie daje może spektakularnych efektów, ale z pewnością jest przyjemny w użytkowaniu. Pozostawia dłonie miękkie i nawilżone.
Taki pachnacy gadżecik

Cena: ok 7 zł/75 ml
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: Koniecznie ;) Na samą myśl o tym zapachu ślinka mi cieknie :] @black herb:Jeśli tylko lubisz słodkie zapachy - wypróbuj. Do wyboru jeszcze czekoladka i wanilka :)
  • awatar black herb: oo.. a ja właśnie potrzebuje krem do rąk xd
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jakoś trudno wykrzesać mi dziś z siebie coś konstruktywnego - jak to mówią, męczący dzień, w dodatku poniedziałek, brrr...

Dlatego dzisiaj o zakupach. Kosmetycznych oczywiście

Przygotowuję się do kuracji kwasami AHA. Taka pielęgnacja wymaga, oprócz głównego 'zawodnika' oczywiście, dwóch ważnych elementów:
- dobrego nawilżacza [kwasy wysuszają]
- wysokiego filtra [aby uchronić się przed przebarwieniami]

Szczególnie ten drugi punkt bywa problematyczny - filtry, jakby nie patrzeć nie są moim ulubionym punktem pielęgnacji - najczęściej są to tłuste kremy, po których moja cera jeszcze bardziej się świeci. Jednak podstawą doboru kosmetyków jest testowanie, metodą prób i błędów, może akurat trafi się dobrze dobrany produkt...
Dlatego kupiłam [niestety, kupiłam, bo otrzymanie testerków w aptece graniczy często z cudem] kilka próbek, które zainteresowały mnie z uwagi na dobre opinie.

Filtrowo:
- La Roche Posay, Anthelios AC SPF 30, Fluid do cery tłustej
- La Roche Posay, Anthelios XL SPF 50, Krem do skóry suchej, szczególnie wrażliwej
- Bioderma, Photoderm AR SPF 50, Krem tonujący

Nawilżająco:
- La Roche Posay, Hedreane Legere, Krem do cery wrażliwej, Skóra normalna i mieszana
- Nuxe, Reve de Miel, Creme Visage, Utrakomfortowy krem do twarzy dla skóry suchej i bardzo suchej

Teraz czekam na mniej słoneczną pogodę [kwasy 'nie lubią się' ze słońcem, stąd filtry] i rozpoczynam moją przygodę...
Najpierw krem, potem dodam tonik, a w końcu może skuszę się na peeling migdałowy... Ale na razie nie wybiegam w przyszłość aż tak
  • awatar Dark Beauty: Niestety. Chociaż przy ostatnich kilku zamówieniach w necie muszę powiedzieć, że mi się poszczęściło :) - wpadło kilkanaście saszetek :] I warto odwiedzać apteki podczas tzw. dermokonsultacji
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Heh, widząc tytuł obecnego i poprzedniego posta, można się trochę przerazić , wszystko przeciwzmarszczkowe a ja aż taka stara ne jestem
Niemniej jednak wiele źródeł podaje, że warto o to zadbać znacznie wcześniej, zanim pojawią się głęboko idące zmiany. Wiadomo - lepiej zapobiegać, niż leczyć

Krem - wg producenta - ma nawilżać, odmładzać i przywracać jędrność, a przy tym pozostawiać skórę aksamitną i miękką...

W chwili obecnej nie mogę wypowiedzieć się na temat długofalowego działania tego kremu, zużyłam tylko próbkę, którą dostałam jako gratis do zakupów w internetowej drogerii.
Jednakże już sam skład wygląda zachęcająco. Na dość wysokich pozycjach znalazły się wyciągi z:
* chmielu
* rozmarynu
* oczaru wirginijskiego
* szałwii
* kasztanowca
* skórki cytryny
* wąkrotki indyjskiej
* sosny zwyczajnej
Jak widać, dużo tego, a to jeszcze nie wszystkie wartościowe składniki, jakie tam siedzą dlatego jak już zużyję ten 'mały' zapas, jaki zdążyłam zachomikować, z pewnością wrócę do tego kremu

Po zużyciu próbki skóra stała się widocznie i długotrwale nawilżona, bardzo przyjemna w dotyku, mięciutka.
Krem szybko się wchłaniał, nie pozostawiał tłustej warstwy, jedynie bardzo lekki 'glow'.
Ma zniewalający, delikatny, subtelny kwiatowy zapach. Bardzo dyskretny. Coś wspaniałego

Cena: ok 35 zł/ za 50 ml
  • awatar Dark Beauty: Oj trzeba, trzeba :P co by z czołem w paski nie chodzić ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Krem z aktywną formą witaminy C o stężeniu 5%, w postaci kwasu L-askorbinowego, która wspomaga syntezę kolagenu, odpowiedzialnego za jędrność skóry. Ma zapobiegać powstawaniu i wygładzać już istniejące zmarszczki, niwelować przebarwienia.
Wesja XL dodatkowo zawiera filtry UV [SPF 12, PPD 7].
Wg producenta - w składzie woda termalna LRP.

Zakupiłam 5 ml próbkę, z obawy, że krem może mi nie podpasować. Obawiałam się trochę tłustości i 'świecenia' cery po jego użyciu [zwłaszcza, że kremy z filtrami bywają dość tłuste], tak więc - minimalizacja strat

Opakowanie - metalowa tubka, ma zapobiegać utlenianiu się aktywnego składnika kremu. Poręczne i estetyczne, bez zastrzeżeń.

Działanie - krem ma dość lekką formułę, łatwo się aplikuje, dość delikatny. Bezzapachowy - aczkolwiek ja wyczuwam w nim woń askorbinową, taka trochę apteczna, przypomina zapach tabletem z witaminami
Po aplikacji szybko się wchłania. Na skórze powstaje lekki, świeży 'glow' czyli cera troszeczkę się świeci, ale nie jest to jakiś nachalny efekt bijący po oczach. Skóra pozostaje sucha, krem nie pozostawia żadnej wyczuwalnej wilgotnej warstwy na wierzchu. A mimo tego czuć, że jest bardzo dobrze nawilżona i efekt ten utrzymuje się dość długo. Odczuwam go nawet 8 godzin po aplikacji, kiedy dotykam policzków.
Wydaje mi się również, że jakby wygładził lekkie zagniecenia skóry na czole - początki zmarszczek mimicznych.
Efektu rozjaśnienia nie zauważyłam, być może zbyt krótko go używałam, a poza tym chyba nie mam przebarwień [no i słoneczko jeszcze dość intensywnie operuje, a ja bardzo łatwo łapię opaleniznę].

Krem jest dość wydajny - próbkowa tubka starczyła mi na prawie na 3 tygodnie, a to tylko 5 ml.

Cena: ok 80 zł/ za 30 ml.
 

 
Drugi etap pielęgnacji, czyli tonik.
Jego stosowanie ma przywrócić skórze właściwe pH, a przy okazji spełnia jeszcze kilka dodatkowych funkcji, w zależności od rodzaju preparatu.
Ten o którym dzisiaj piszę, wg producenta ma dodatkowo nawilżać, wygładzać i odświeżać.

Lubię polskie kosmetyki [niejednokrotnie są znacznie lepsze niż wiele zagranicznych, reklamowanych marek] więc z ogromną przyjemnością po niego sięgnęłam
I nie zawiodłam się.

Opakowanie, jak opakowanie - zwyczajne, poręczne, estetyczne.

Działanie - moja skóra jest zadowolona. Wyraźnie nawilża, przyjemnie odświeża, łagodzi napięcie, jakie czasami pozostaje po myciu. Twarz po jego użyciu pozostaje miękka i odprężona.
Zawiera wyciąg z malwy, panthenol i allantoninę oraz kompleks nawilżający [sorbitol, propylene glycol].
Pięknie pachnie.
Na wydajność też nie narzekam - używany ponad 2 miesiące, a jeszcze pozostało jakieś 1/4 opakowania.

Cena - ok 8 zł/ za 210 ml.
  • awatar Dark Beauty: @qimon: @qimon: Dzięki za namiary :) Może w najbliższym czasie wybiorę się do herbaciarni [mam akurat koło pracy] i kupię do popróbowania :)
  • awatar Dark Beauty: @RetroFilia: Teraz kusi mnie ten z melisą, i w ogóle dużo rzeczy mnie kusi :P :P :P
  • awatar qimon: Najlepiej poczytac na yerbamateforum.pl o amandzie jest tutaj http://www.yerbamateforum.pl/184/1/thread.html bo z amandą nie mialem kontaktu ale slyszalem ze jest dobra
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
No to wypadałoby jakąś recenzyjkę wrzucić...

Na pierwszy ogień idzie myjadełko do twarzy, które nota-bene właśnie mi się kończy.
To delikatna, bezzapachowa pianka do twarzy Lirene, przeznaczona do cery wrażliwej, delikatnej, skłonnej do podrażnień.

Kupiłam ją właściwie z braku laku, jak to się mówi, bo nigdzie nie mogłam znaleźć jej różowej siostry. Ale wybór okazał się trafiony

Opakowanie - poręczne, estetyczne, z wygodnym dozownikiem pozostawiającym na dłoni porcje piany.

Działanie - baaardzo przyjemne Pianka miękko otula skórę twarzy, co sprawia, że jej używanie jest prawdziwą przyjemnością. Zachwyca puszystością Niezwykle delikatna w działaniu, bezwonna, nie powoduje wysuszenia skóry, nie podrażnia oczu. Uważam, że dość dobrze oczyszcza skórę, radzi sobie z usuwaniem kosmetyków kolorowych.
Całkiem przyzwoita wydajność. Opakowanie wystarcza mi na ok. 2,5 miesiąca [przy jednorazowym zużyciu ok. 2 porcji z dozownika].
Jak już wspomniałam - bezzapachowa - co może stanowić plus dla osób o wrażliwej cerze, reagującej na dodatki zapachowe.

Jej skład jest bardzo łagodny, zawiera tylko delikatne substancje myjące, dużo nawilżającej gliceryny, a także panthenol, alantoninę i ekstrakt z lnu. Nie zawiera agresywnych/podrażniających konserwantów [prawdę mówiąc to w podanym przez producenta składzie w ogóle ich nie widać ]

Cena: ok 18 zł/ za 165 ml.
  • awatar Dark Beauty: @qimon: Ło jeeeżu, pety :o no to mnie nastraszyłeś ;) [bo ta słoma to jeszcze jakoś przejdzie ;)]. No nic, może się kiedyś podważę :) - dzięki za propozycję gaunku, w pierwszej kolejności się za nim rozejrzę :)
  • awatar qimon: Nie polecam Rosamonte na poczatek.. najlepiej jakas lagodniejszą yerbę taka jak Amanda suave wybrac.
  • awatar qimon: niektore gatunki porownuje sie do smaku petow a niektorzy mowia ze smakuje jak sloma ale ten smak idzie polubic. Ze wzgledu na moc yerby.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›
 

 
... czyli skrótowo o tym, czego w chwili obecnej używam

Rano:
- tonik bezalkoholowy Uroda, Kwiaty Polskie
- krem La Roche Possay Active C XL na czoło i pod oczy
- do niedawna Oeparol Hypoalergiczny krem przeciw zmarszczkom - kładę aby nawilżyć policzki [próbka]
- jako wykończenie koloryzujący BeautyDiy Calendula & Licorice Perfect Soothing B.B.Cream [testuję działanie bez dodatkowego kremu]

Wieczorem:
- pianka do mycia twarzy Lirene Cera Wrażliwa Delikatna
- demakijaż oczu mleczkiem Ives Rocher Pure Calmille
- tonik bezalkoholowy Uroda, Kwiaty Polskie
- krem La Roche Possay Active C
- emulsja nawilżająca Eucerin 10% Urea - tylko na policzki

- do dekoltu używam obecnie Bielenda, Dieta Orientalna, Marokańskie Złoto, Arganowe mleczko - tonik

Wkrótce ten program diametralnie się zmieni - część kosmetyków testuję z próbek i szybko się kończą, a poza tym już niedługo chcę rozpocząć kurację kwasami.

Póki co, zabieram się za recenzje tego, czym aktualnie się maziam
 

 
I krótka lista tego, co czynię co rano

- przecieram twarz tonikiem, ewentualnie mleczkiem kosmetycznym, jeśli tego wymaga
- krem, w zależności od stanu cery - matujący [najczęściej czoło i nos] oraz nawilżający [na policzki, są bardzo suche ostatnio]
* jeśli używam kwasów, to ewentualnie dodaję lub stosuję zamiennie filtr, ale póki co nie będę się rozpisywać w tej kwestii, to temat na oddzielną notkę


- na koniec podkład i puder, o ile czas mi na to pozwala, bo kocham spać i czasem wolę poświęcić na to kilka minut dłużej, kosztem kolorowego makijażu
 

 
Słówko o tym, jak wygląda moja wieczorna toaleta

- mycie twarzy - odpowiednim żelem, ostatnio gustuję także w piankach, są bardzo delikatne
- demakijaż oczu - czyli wacik i troszkę mleczka kosmetycznego, usuwam w ten sposoób pozostałości po makijażu, które nie zostały zmyte w poprzednim etapie
- tonik, aby przywrócić skórze odpowiednie pH
- krem do twarzy, w zależności od jej aktualnych potrzeb

- dekolt - przecieram pielęgnacyjnym mleczkiem kosmetycznym

Jeśli w ciągu dnia [lub nocy ] miałam na twarzy jakiś ciężki podkład/puder, przed umyciem nakładałam dodatkowo porcję emulsji do demakijażu, którą najpierw rozprowadzałam opuszkami palców, wykonując przy tym relaksujący masaż, a dopiero potem przechodziłam do etapu właściwego mycia żelem i wodą.
 

 
... czyli jeszcze parę słów o statystyce >

Taaak, statystyka.
Nim zdecyduję o zrobieniu zakupów kosmetycznych [o ile nie jest to jakiś mega-spontan], staram się sprawdzić, jak o danym produkcie wypowiadają się konsumenci. Jest w sieci kilka miejsc w które zaglądam, aby poczytać opinie innych użytkowników. Oczywiście nic nie zastąpi testowania na własnej skórze, bo każdy reaguje inaczej, jednakże jeśli dana rzecz spodobała się większości osób, które miały z nią styczność, prawdopodobieństwo tego, że i mi owe coś przypasuje automatycznie wzrasta [cóż, nie wszystko da się wyczytać ze składu ]

Takie już są te prawa statystyki
 

 
... czyli o tym, czym kieruję się przy zakupie wszelkich mazideł.

Do niedawna należałam do chyba większej części społeczeństwa, która przy wyborze kosmetyku bądź to ulegała potędze reklamy, bądź też ewentualnie magii opisu, jaki na etykiecie umieścił producent. Marka, ładne opakowanie, obietnice cudu... czasem jeszcze przekonanie, że im wyższa cena tym lepsza jakość i skuteczność.
Nic bardziej mylnego

Niewiele osób w takich przypadkach zwraca uwagę na to, co najbardziej istotne, czyli na prawdziwą zawartośc kosmetyku, czyli... skład. To ta czarna magia, która znajduje się na opakowaniu po literach ICNI >
Czarna magia, której jednak można się w jakiś tam sposób nauczyć i opanować
I nie chodzi tu o jakieś megachemiczne wgłębianie się w jej tajniki, ale ogólnie o to, co stanowi dla organizmu wartościowy składnik, a co tak naprawdę jest mało istotne dla działania kosmetyku.

Substancje te można ogólnie podzielić na:
- składniki aktywne - na tych zależy nam najbardziej
- składniki, które ja nazywam niefachowo wspomagającymi, czyli nawilżacze, substancje natłuszczające, poprawiające kondycję skóry/włosów, etc.
- oraz cała reszta - emulgatory, rozpuszczalniki, zagęszczacze, stabilizatory, regulatory pH, konserwanty i inne takie, potrzebne dla formulacji kosmetyku, lecz niekoniecznie użyteczne dla organizmu.

Mnóstwo tego jest, więc nie będę wdawać się w szczegóły - jeśli ktoś chce zgłębić to zagadnienie, z pewnością znajdzie wiele informacji na ten temat w sieci.

Skupiając się na meritum: najważniejsze dla działania kosmetyku są składniki aktywne. I najlepiej, aby tych było w składzie jak najwięcej. Ich właśnie szukam na liście składników.

Jak rozpoznać ile ich w kosmetyku jest [oczywiście teoretycznie, bo fakty zna najczęściej jedynie producent]??? Im bliżej początku składu się znajdują, tym ich więcej.
Analogicznie - jeśli znajdują się na końcu, oznacza to, że jest ich w formulacji malutko. A im mniej danej substancji, tym mniejsze szanse na działanie, czyli korzyści które ma przynieść naszemu organizmowi.

Oczywiście jest to bardzo duże uproszczenie [zagadnienia stężeń, powiązań składników, umocowań prawnych to skomplikowana lektura opasłych tomów], ale ta zasada pozwala w dużym stopniu w miarę szybko oddzielić wartościowe produkty od bubli.
I tej zasady się trzymam, kiedy nachodzi mnie chęć zakupu
C.D.N.
 

 
Zapomniałabym - nie mam skłonności do alergii, nie uczulają mnie ani detergenty, ani konserwanty, moja cera nie jest pod tym względem wymagająca.
Raczej nie jest także skłonna do podrażnień, aczkolwiek bardzo mocno reaguje na dotyk i to na całym ciele. Wystarczy, że mocniej się podrapię, a ślady pozostają na długie, długie godziny :<

Nie mam skłonności do rozszerzonych naczynek/rumieńca. Ale aby nie było tak kolorowo - mam kilka pajączków na skrzydełkach nosa

No to się uzewnętrzniłam >
 

 
Kilka słów o mnie, a właściwie o mojej cerze.

Uważam, że takie wprowadzenie jest niezbędne, aby móc zrozumieć i ewentualnie porównać działanie kosmetyków, w końcu dobiera się je pod kątem właśnie rodzaju cery i pozwala to uniknąć potem niedomówień lub nieporozumień.

Zatem - generalnie moją cerę określić można mianem mieszanej. Mam skórę dość słabo nawilżoną [wg badań, które można zrobić sobie w drogeriach Natura - jakieś 33%].
Do tego ma tendencję do przetłuszczania się z strefie T - zwłaszcza czoło i nos, broda troszkę mniej. Poziom natłuszczenia wg wspomnianego czytnika drogeryjnego - ok 65%.
Policzki zdecydowanie suche.
Za to bardzo wysoka elastyczność - powyżej 90%.
Skłonność do 'nieprzyjemnych niespodzianek' - każdy wie, o co chodzi aczkolwiek nie jest to trądzik. Całe szczęście nie są to jakieś tragiczne niespodzianki, niemniej jednak lepiej, aby ich nie było
To tak ogólnie.

Obecnie natomiast zauważyłam, że moja skóra stała się sucha na całym obszarze twarzy, niedoskonałości zniknęły zupełnie, powiązane jest to z nieco inną gospodarką hormonalną. Wspominam o tym, gdyż zostanie to potem uwzględnione przy opisie zastosowanej pielęgnacji.
 

 
Już od jakiegoś czasu nosiłam się z zamiarem założenia bloga, w którym mogłabym opisać swoje doświadczenia z dziedziny świadomej pielęgnacji, urody, kosmetyki itp. gdyż od jakiegoś czasu stało się to niejako moją pasją, lecz od razu zastrzegam - nie jest to ślepa i bezmyślna pogoń za kolejnym reklamowanym cudem, a przemyślany i starannie dobrany program pielęgnacyjny.
Oczywiście ulegam moim małym 'słabostkom', w szczególności jeśli chodzi o kosmetyki do włosów , które są moją dumą i chlubą... ale... która z nas nie posiada takich malutkich [naprawde malutkich ] słabości ???

Decyzję o założeniu bloga przyspieszyła moja dzisiejsza wizyta na poczcie, gdzie czekały już na mnie dwie przesyłki
- jedna z próbkami kosmetyków
- druga z odżywką do włosów
To był taki mały katalizator, który pozytywnie mnie nakręcił...
I oto jest też mój blog
  • awatar Dark Beauty: @Gryzoland: Powiem tak: niestety nie jestem kosmetologiem z wykształcenia i zajmuję się tymi zagadnieniami hobbystycznie, ale na tyle, na ile pozwala mi moja wiedza, mogę podrzucić jakiś pomysł, w szczególności jeśli chodzi o włosy. Niestety doradzanie jest o tyle trudne, że ciężko to robić przez internet, nie widząc np. stanu skóry czy włosów, a do tego wszelkie kosmetyki inaczej zachowują się na różnych osobach. Niemniej jednak - zawsze mogę spróbować :)
  • awatar Gryzoń: a bedziesz udzielac porad indywidualnych? ;)
  • awatar Dark Beauty: To bardzo się cieszę i zapraszam :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›