• Wpisów: 1068
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 16:47
  • Licznik odwiedzin: 74 217 / 2895 dni
 
darkbeauty
 
Dark Beauty:
Do przygotowania serum wykupiłam chyba wszystko, co było dostępne w formie półproduktów wybielających a w zasadzie depigmentujących. Zabrakło chyba tylko alfa-arbutyny, ale zastąpiłam ją arbutyną [choć ta podobno trochę mniej skuteczna, whatever].
Cel główny - ostuda. Poboczny - wywabienie przebarwień potrądzikowych na czole [skutku durnych eksperymentów z młodości].
Tym razem chciałam się pobawić w kręcenie na zimno - łatwiej i nie trzeba się martwic o termowrażliwość składników. A co wyszło?

Serum ostatecznie przyjęło postać nieco mętnej, miodowo-mlecznej cieczy. Kolor jest zasługą wyciągu z aloesu oraz oleju z pachnotki, który posłużył za bazę do rozpuszczania dipalmitynianu kwasu kojowego. Wybrałam pachnotkę jeszcze z tego względu, że jest to olej lekki i dobrze się sprawdza na cerze ze skłonnością do niespodzianek. Ma właściwości gojące i antyseptyczne, więc na moją cerę nadaje się w sam raz :).

Fazy olejowej jest w serum niewiele, bo niecałe 20%. To też zabieg celowy, bo chciałam, aby ostateczny rezultat był lekki i szybko się wchłaniał. Dodatkowo użyty emulgator służy do mieszania niewielkich ilości tłuszczu w wodzie.

Serum warto wstrząsnąć przed użyciem, bo lubi od czasu do czasu się rozwarstwiać :o. Myślę, że gdybym dodała więcej emulgatora i mniej oleju ten efekt by nie wystąpił. Ale to tylko moje rozważania teoretyczne ;)

Natomiast działanie - bo to jest najważniejsze przecież...
A działanie jest. I to całkiem zauważalne w mojej ocenie. Zdjęcia może nie oddają w pełni efektu, ale uwierzcie na słowo, ja widzę postępy w depigmentacji. Stosowałam je średnio 2 razy na dobę, czasem jednokrotnie, ze szczególnym uwzględnieniem okolicy oczu [czoło smarowałam "z doskoku" ;), raczej wieczorami].

Bełt wchłania się całkiem sprawnie, jest lekki, raczej nietłusty i nadaje się np. pod bb cream, oczywiście już jak się troszku wchłonie :)
Pozostawia na skórze  ciut błyszczącą warstwę, dlatego o ile zewnętrznymi kącikami oczu daje radę, o tyle na moje tłustawe czoło stosowałam go raczej na noc [lub gdy nie musiałam wychodzić z domu].
Mimo iż producent ostrzega przed drażniącymi właściwościami niektórych z półproduktów, żadne reakcje niepożądane u mnie nie wystąpiły.

Przebarwienia powoli, małymi kroczkami zaczęły się zmniejszać, plamy pigmentacyjne zmniejszyły swoją powierzchnię i zmieniły granice. To, co kiedyś było jednolitą plamą, teraz jest podzielone na mniejsze "wysepki" pigmentu i zdecydowanie mniej nim nasycone. Skóra traktowana specyfikiem też jakby nieco się rozjaśniła.

Pamiętam, że przy stosowaniu kremu efekty pojawiły się dopiero w okolicy trzeciego miesiąca. Tutaj serum działa szybciej. Stosuję od jakiegoś miesiąca - półtorej i naprawdę widzę poprawę :). Kuracja trwa i niedługo ukręcę sobie kolejna porcję [tym razem z jeszcze innym emulgatorem]. Ciekawi mnie strasznie, jaki osiągnę rezultat na końcu terpaii...

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.