• Wpisów: 1068
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis: 3 lata temu, 16:47
  • Licznik odwiedzin: 75 492 / 2930 dni
 
darkbeauty
 
Skoro już w temacie Catrice jesteśmy :)...
W drogeriach pojawiła się lub też niedługo zagości zapowiadana niedawno Candy Shock.
Tak się stało, że nie dalej jak 3 dni temu zahaczyłam o Naturę, gdzie znalazłam świeżo wystawiony stand i choć pierwotnie miałam mieszane uczucia, to pastelowość tej kolekcji tak mnie urzekła, że...
W związku z tym przygotowałam kilka swatchy :)

Na początek cienie - swatch w słońcu:
Catrice candy shock eyeshadow swatch.jpg

- i w cieniu
Catrice candy shock eyeshadow swatch2.jpg

Od lewej: jasny beż/pomarańcz, róż, zieleń/srebro, ciemny beż/brąz

Realny poziom jasności wypiekanego różu i pudru rozświetlającego:
Catrice candy shock blush.jpg
Catrice candy shock powder.jpg

I swatche :)
- światło naturalne, cień
Catrice candy soch blush powder swatch2.jpg

- światło naturalne, ale mocno podciągnięte kontrasty, aby wydobyć kolor
Catrice candy soch blush powder swatch.jpg

- flash
Catrice candy soch blush powder swatch3.jpg

Pierwsze wrażenia?
Zaskoczyło mnie, że wszystkie kosmetyki wypiekane są aksamitne i miękkie. Spodziewałam się raczej suchej i szorstkiej powierzchni, tymczasem spotkałam się z przyjemną, kremową konsystencją. Brakuje w nich grubych drobin [jak w cieniach z Out od Space na przykład], są drobno zmielone, niemal miałkie ;)

Cienie w opakowaniach wyglądają uroczo, z chęcią wzięłabym wszystkie, ale... niestety kolory po aplikacji wyglądają bardzo podobnie. Nieznacznie różnią się odcieniem, ale, jak zresztą widać na swatchach, na oczach będzie to prawie niewidoczne. Zupełnie inaczej wyglądały na promocyjnych zdjęciach. Zieleń wygląda jak srebro, ładny róż z opakowania daje bardziej beżowy efekt.

Zaskoczył mnie bardzo róż z tej kolekcji. Spodziewałam się duplikatu kosmetyku z limitki Marblemania [Essence], bo na fotach promo wyglądał dość ciemno, a tymczasem okazał się o wiele bardziej jasny i pastelowy. Daje bardzo subtelny efekt, właściwie ledwo widoczny i raczej widziałabym go na bladej cerze. Na śniadej lub opalonej zniknie zupełnie, moim zdaniem.

Puder też daje bardzo delikatne wykończenie. Jest niewidoczny na twarzy, jednocześnie fajnie zmiękcza rysy i sprawia, że skóra wygląda promiennie. Taki mini photoshop :)

O ile cienie są mocno rozświetlające, to róż i puder, mimo iż zawierają drobinki, są niemal matowe :)
Dopiero flash lub bardzo mocne światło słoneczne jest w stanie je wydobyć. Nie obawiajcie się jedna efektu bombki i mega brokatu, nic z tych rzeczy. Oba kosmetyki są godne polecenia, zatem... spieszcie do drogerii ;)

Nie możesz dodać komentarza.
Tylko zalogowani użytkownicy mogą komentować ten wpis.